I właśnie to najważniejsze jest - przyznać się od razu :D A co do ten teges piołunu. O tej porze roku piołun to brunatne badyle na piaszczystych łąkach. Nie nadaje się do zbieractwa. Najlepszy piołun jest tuż przed rozpoczęciem i krótko po rozpoczeciu kwitnienia. Bylica piołun zawiera gorycze w takich ilościach i tak intensywne, że powinno się bardzo uważać z dodawaniem do napitku. Ponadto pewne składniki piołunu w ogóle są niezbyt zdrowe w nadmiarze. Proponuję Tobie zakupienie w Herbapolu torebeczki suszonki piołunowej. Na litr ankoholu dawaj nie więcej niż 2-3 gramy suszu. W napitkach ziołowych piołun dodawany jest właśnie dla nadania lekkiej goryczki, która jest dobrym kontrapunktem w napitkach mocno słodzonych. W ostateczności, gdy ma się możliwości, można starać się zdobyć piołun włoski. To pokrewny gatunek bylicy, znacznie bardziej aromatyczny i używany jako przyprawa w kuchni m.in. toskańskiej.
Likeiry tzw. benedyktyńskie często zawierają właśnie ten drugi gatunek piołunu w składzie. Gorycz toto ma subtelniejszą, nie taką piekącą, a aromat terpenów łagodniejszy i nie wywołujący u niektórych odruchów 'żołądkowych ' :D
Sporządzony wyciąg raczej użyj jako koncentratu. Dodawaj do innej wódki tyle, żeby uzyskać stonowany aromat. W dużym stężeniu zapewne cuchnie to jak amol. Pamiętaj, że w samym piołunie jest coś koło 30 związków terpenowych. Każdy ma swój 'cuch'. Jak jest tego za dużo, to śmierdzi amolem :P



Odpowiedz z cytatem