wybrnąłem z sytuacji. Mianowicie oczyściłem trunek z goryczy, z myntów i innego dziadostwa. Uzyskałem ciecz jedynie z 5% zanieczyszczeniem wodą. Całość wlałem do naczynia z mietą- aby resztki goryczy itd .... no w ogóle ja lubię miętę. Dolałem nieco wody- tak aby mi się wąsy nie zapaliły kiedy będę dokładał do ognia..... Ale tylko troszkę- co by zbędnie nie nosić po lesie.
Jadę jutro (planowo) chętnych zapraszam!


Odpowiedz z cytatem