Ja myślę, ze powinny być to małe kusztyczki z grubego szkła, coś na kształt literatek, ale bardziej zaoblone) Pozdrawiam nalewkowiczów.
Ja myślę, ze powinny być to małe kusztyczki z grubego szkła, coś na kształt literatek, ale bardziej zaoblone) Pozdrawiam nalewkowiczów.
Cudowne określenie, podobnie jak sztamperlik:) Wg tradycji nalewki pijać się powinno z kielonów do nalewek i likierów. Najlepsze są wysokie a wąskie lekko stożkowate z kryształu rżniętego, aby światło migotało w trakcie spożycia. Pojemność od 25-30 ml do nawet 100 ml. Po 10 kolejkach oczywiście można już ochoczo przejść do musztardówek, słoików dżemowych, a nawet gwintu flaszy zgodnie z zasadą: gdzie dobre dzielą, tam wszystkie pojemności dozwolone.
Rano robimy nic. Lubimy to robić (Z Bertranda, 2011)
właśnie, wziąłby człowiek amunicję
eksportową śliwowicję
drzwi opatrzyłby w inskrypcję:
"przedsięwzięto ekspedycję" (MamciaDwaChmiele,2012)
Istnieje szkło, którę łączy w swych zaletach zarówno wspomnianą przez Barnabę kulawkę jak i tradycyjne, opisane przez Dertego szkło wysokie, a wąskie. Mam tu na myśli co prawda nie kryształowe szkło labolatoryjne w postaci próbówki, którą miałem juz kiedyś okazję użyć w postaci kielonka i to z niemałym sukcesem :)
Polecam
Trąci Panem Tadeuszem :) i przy okazji zastanawia mnie,czy jestes bardziej koneserem dobrego trunku (otraz formy jego podania i spożycia) czy też raczej koneserem pieknej polszczyzny :) Obie opcje zasługuja na pochwałę :)
A tak by the way:zaczęło się od przechowywania a skończyło na piciu.Uderz w stół.....![]()
Hero-ja też doświadczyłam podpijania z fiolek i próbowek![]()
Pozdrawiam-Gosia.
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)