Witam.
To mój pierwszy post i nie zamierzam się wymądrzać w tej kwestii, ale przedstawię Ci moją pierwszą wizytę w Bieszczadach
Po przyjeździe ówczesną "Wetliną" z Warszawy - trochę odpoczynku i, aby nie tracić dnia, zaaklimatyzowałem się, wchodząc na Jawornik. Następnego dnia, po nieudanej próbie przejścia z Cisnej przez Okrąglik do Wetliny (nagła ulewa i burza), zawróciłem z moją towarzyszką życia do Kalnicy i stamtąd udaliśmy się na Smerek. Potem my zeszliśmy przez przeł. Orłowicza do Wetliny, gdyz zbliżała się nocka, ale Ty, wychodząc wcześnie, możesz śmiało pokusić się o przejście Połoniny Wetlińskiej, z zejściem do Berechów.
Kolejny dzień można poświęcić na wizytę na Rawkach, zaczynając od przeł. Wyżniańskiej. Alternatywą powrotu będzie zejście Działem, lub pójście szlakiem granicznym przez Krenemaros (ciekawostka - styk trzech granic), Czerteż i Rabią Skałę i zejście przez Jawornik do Wetliny.
W międzyczasie można pokusić się o Tarnicę... I nie zapominam o Połoninie Caryńskiej, choć w moim przypadku pogoda skutecznie przegoniła nas tam i zamiast napawać się widokiem z góry, ograniczyliśmy się jedynie do "zaliczenia" Caryńskiej, jak najszybszym tempem
W ten sposób większość najbliższej okolicy Wetliny masz za sobą.
pozdrawiam
Adam Kamiński


Odpowiedz z cytatem