Mimo 2 tygodniowego pobytu w sierpniu 2006 (pierwsza wizyta w Bieszczadach) tylko 4 (słownie cztery!) razy udało nam się wyjść w góry: raz poszliśmy na Połoninę Wetlińska, raz na Caryńską (od strony Ustrzyk - dojechaliśmy z Wetliny autobusem), raz też od Ustrzyk na Rawki i raz na Jawornik. Raz pojechaliśmy zobaczyć zalew i jeszcze jeden pogodny dzień miałam dyżur - pilnowałam dzieci, żeby inni po górach pochodzić mogli (byliśmy w trzy rodziny). Poza tymi dniami LAŁO całe dnie (a jeśli nie całe, do od rana do popołudnia).
Ale to wystarczyło, żeby się w Bieszczadach zakochać...


Odpowiedz z cytatem