Mój dziadek był rolnikiem. Kosił zboże kosą, babcia podbierała. Układali w stogi, zwozili wozem zaprzęgniętym w konia. Było sielsko, anielsko. Moje niezapomniane wspomnienia z wakacji.
Wchodziły kombajny. Dziadek lamentował, że jak taki ciężki sprzęt wjedzie na pole, to ziemie zniszczy, ziarna dobrze nie wymłóci, słomę skołtuni. Niemożliwe, niedobre, same straty, tak być nie może...