Nie myl środowiska przekształconego przez gospodarkę rolną z tym zagospodarowanym przez samą naturę.
Co do rolnictwa, to zagospodarowywanie nieużytków, osuszanie bagien, mokradeł, torfowisk, regulacja rzek i strumieni, likwidacja miedz razem z wycinaniem drzew na nich rosnących i jeszcze inne podobne prowadzi do wyjaławiania gleby, przesuszania jej, też zubożenia świata roślin i zwierząt, co w konsekwencji prowadzi do obniżenia plonów. Jeśli chcesz, mogę to opisać szerzej. Właśnie szachownicy pól zazdrości nam Zachód. (Jednak bez przesady - działki 5 metrów szerokie i 700 metrów długie wydają mi się jednak nieco niekształtne).
Co do świata przyrodniczego Bieszczadów, to jest to jeden z ostatnich takich zakątków w Europie, właściwie to wyjątkowy - przyroda zagospodarowuje te tereny po raz drugi po bytności człowieka. Warto to zachować. Można na tym zarobić, tylko trzeba pomyśleć. Wybudowanie hotelu daje szybkie pieniądze i nie trzeba się zbytnio męczyć, ale czy za kilka lat będzie chciał ktoś przyjechać na zdewastowane tereny?
No cóż, mamy kapitalizm rodem z XIX wieku - kto gra ostrzej, nie licząc się z niczym poza zyskiem, ten wygrywa. Tylko czy dzisiaj stać nas na tak niską świadomość?...

Hej, dopiero przedwczoraj wyschły mi buty po deszczu w Bieszczadach (po 4-ch dniach schnięcia na balkonie). Trochę Połonin zabrałem ze sobą do domu na spodniach - błotko było takie trochę brązowawe. Teraz siedzę i oglądam zdjęcia (kiepsko wyszły). Według mnie ten świat powinien zostać taki jaki jest - bez wyciągów, domków letniskowych, hoteli. Tylko czy to jest realne?