tak bardzo się boję, że to już nie jest możliwe.. tak się boję..

będąc w tym roku poznałam człowieka pewnego, który po Bieszczadach chodzi od jakichś 15 lat, troche z nim także chodziłam i obserwowałam.. nie tylko góry, ale i jego reakcje na nie, chyba zwłaszcza jego reakcje..
samoobsługowy w Wetlinie.. rower na szlaku? pani w obcasach? żółte domki w Ustrzykach (dlaczego one wszystkie są tego samego koloru?).. jakis paskudny dworko-pałac szkaradny w Dwerniku.. dużo tego było, dziwnych takiech rzeczy..

no i pani mnie jedna na stopa zabrała z Cisnej, co narezkała, że ta Natura2000 nie pozwala im wybudowac jeszcze jednego wyciągu, ale oni znajda na nią sposób..

smutne to, ale jak to sie mówi "świad idzie do przodu", szkoda że ten cały przód oznacza jedynie jakąś szalona konsumpcję, szalone mieć, dla siebie tylko i wyłącznie, bo co sie będe martwić o innych, o to, co dzieciom, co wnukom zostawię.. nie że dom swój murowany, ale połoniny piekne.. czy im zostawię?

potem tego człowieka zabrałam w Karkonosze - a niech zobaczy dlaczego kocham Bieszczady.. bo w Karkonoszach jak stoisz przed jednym schroniskiem to juz widzisz kolejne lub prawie wiedzisz, jeszcze większe od tego, a idąc grania wyprzedza Cie samochód, bo tamtędy przecież asfaltówka do schroniska biegnia.. a na Przełęcz Karkonoska to autobus jeździ, na razie tylko czeski chyba, ale przystanek jest..

taaa, przyszłość, przyszłość.. brrrrrrrrr