O to, to...tak samo sobie obmśliłem, ale co z tego. Miejsce w górach, które mi się podobało, a zrezygnowałem z niego - nie jedno wcale - wykupili inni. Można by powiedzieć, żem frajer i trudno. Z uwagą obserwuję rozrost tych 'kołchozów' i czekam z niekłamaną satysfakcją na kolejne ogłoszenia przerażonych amatorów ciszy 'dom sprzedam na osiedlu'. A tak ładnie zaczynaliw głuszy nad potoczkiem:P Myślę, że te niespodziane efekty, które niestety dosięgają wielbicieli dziczy co raz częściej, są skutkiem dennego prawa o ochronie ziemi, czy jak kto woli, o zagospodarowaniu przestrzennym. Dziwadła prawnicze w stylu - można odrolnić niemal dowolny grunt jeżeli jest w sąsiedztwie już zabudowanego i przy czymś do drogi podobnym. I mamy całe połacie gruntów już nie tylko przyrodniczo cennych, ale i rolnych, poszatkowane i pozastawiane chaotyczną plątaniną 'rezydencji', 'posiadłości'. Przy okazji - jakże zdewaluowały się te dwa pojęcia ten wie, kto zna choćby 'rezydencję' położoną na granicy lasu sękocińsko-magdaleńskiego k/Wawki po prawej stronie w kierunku na Piaseczno. Pałac, którym nie pogardziłby król francuski, stoi na działeczce o powierzchni paru tysięcy m2, zalesionej. Drzewa wycięto tylko w planie zabudowy, jak przepisy każą. Do okazałego frontonu prowadzi bodaj 7 metrów alei od bramy, równie okazałej, co okalający płot z żeliwa i ceramiki. Skadinąd ładna budowla szpeci las, a sama jest sytuacją oszpecona. Dodatkowo - do frontonu od szosy z tirami jest jakieś 15 metrów;> Jakiś obłąkany urzędniczyna, podlany być może sowitym giftem, dał zielone światło tej inwestycji. Kilometr dalej, w Lesznowoli, Bank Czegoś Tam wystawił w szczerym polu budowliszcze między stajniami chłopa, a magazynem eternitu i blachy, stylem nawiązujące do wszystkich epok świata. Podjazd po żużlu najprawdziwszym :D Koshmar. A kto był np na Węgrzech ten wie, jak tam chroni się ziemię, rolną, bagienną, jakąkolwiek. Wsie nie zatraciły sewgo charakteru, architektura jest jednolita i sensowna. Miło jest być w takich miejscach, widzieć, że ktoś myśli o było nie było, otoczeniu dla ludzi.
A u nas? Wprowadzono pomysł 'projektów typowych'. Zwróćcie uwagę na gargamelową konstrukcję z basztą pod stożkowym dachem pleniącą się po wsiach i podmiejskich osiedlach. Zero urody, zero architektonicznej ogłady. Budujemy, bo projekt tanio sprzedawali;> I to zdaje się zasługa 'Muratora'. Ani to styl jakiś, ani co...buda z ozdóbkami, jak z fatalnego, cukierkowego Disneylandu. Chyba nawet w Bieszczadach już z kilka takich cukiereczków ustawiono. Nikt nie protestuje, nikt nie mówi inwestorom, żeby gonili się na Księżyc z takim g... A ludzie muszą na to patrzeć.
Smutno mi więc i często sobie myślę, że może nie warto w ogóle na tę wymarzoną wieś uciekać, bo pozbawionych krzty poczucia piękna 'inwestorów' w tym kraju jak mrówków. Ze smutkiem czytam o dawniej panujących w Europie prawach dotyczących 'zagospodarowania przestrzennego', których skutkiem był Rottenburg nad Taubrem, Paryż, dolina Loary, stary Kraków z Błoniami, a nawet przedwojenna Wawka i przyległości....
PS: W tym miejscu chciałbym zapytać, czy może warto byłoby ogłosić konkurs na najbrzydszą i najładniejszą budowlę Bieszczad? Każdy chętny by zamieścił fotulkę i zagłosowalibyśmy. Ciekawym, jakie są Wasze odczucia w kwestii estetyki budownictwa bieszczadzkiego :)



Odpowiedz z cytatem