Na dzień dzisiejszy ich nie ma, dlatego turyści muszą sobie sami szukać urozmaicenia.
I znajdą, ale czemu na Rozsypańcu i Połoninach?
Od tego wyszliśmy w tej dyskusji.
Długi
Na dzień dzisiejszy ich nie ma, dlatego turyści muszą sobie sami szukać urozmaicenia.
I znajdą, ale czemu na Rozsypańcu i Połoninach?
Od tego wyszliśmy w tej dyskusji.
Długi
Wyszliśmy. Ale stanęlismy na "rowery won ze szlaków pieszych".Zamieszczone przez długi
Czemu na Rozsypańcu - nie wiem. Może dlatego ze nie zaproponowano im innych. Gdyby mieli świadomosc istnienia wyznakowanych tras w podobnych warunkach ale poza parkiem część z nich (bo na wszystkich nie ma co liczyć) nawet nie pomyślałaby o jeżdżeniu po BdPN.
mark-..."Waldi pokręcimy razem ?????????????"...
W sierpniu mają wpaść do mnie kumple i coś planujemy poszaleć po Biesach.
Jednakże to grupa szosowców i tylko asfalt ich interesuje.Ja jestem elastyczny i w zalezności od humoru wsiadam na jeden lub drugi.
Mimo wszystko daj znać kiedy będziesz to może się gdzieś na trasie spotkamy.
Trasę zaznaczyłeś piękną,a ja mógłbym dorzucić jeszcze kilka.
Teraz rzucam pytanie do tych co się dziwią dlaczego cykliści chcą właśnie jeździć po tych niedozwolonych terenach.?
Ja odpowiem w ten sposób.To jest tak samo jak z turystami pieszymi.Oblegane są szlaki widokowe te które pozwolą podziwiać okolice gdy się już wtoczą na górę.Dlaczego na innych nie widać tylu turystów.Miałem nieraz tą przyjemność łazić po szlakach gdzie ludzi nie uświadczy.No tak ale tam drzewa zasłaniają widoczność i atrakcyjność szlaku już nie taka.
Nie dziwmy się więc cyklistom,którzy przyjadą w te góry i muszą ukradkiem wnosić swe rowerki na połoniny. To jest silniejsze od wszystkiego nawet gdyby mieli zapłacić mandat.Dla każdego cyklisty wyzwaniem jest wysokość i przewyższenie,a gdzie tu szukać trasy która by się wznosiła powyżej 1000 m jak nie na połoninach.
Nie dziwmy się więc cyklistom,którzy przyjadą w te góry i muszą ukradkiem wnosić swe rowerki na połoniny. To jest silniejsze od wszystkiego nawet gdyby mieli zapłacić mandat.Dla każdego cyklisty wyzwaniem jest wysokość i przewyższenie,a gdzie tu szukać trasy która by się wznosiła powyżej 1000 m jak nie na połoninach.[/QUOTE]
A ja się dziwię, bo to tak samo jakby pijany się pytał dlaczego nie może jeździć po drogach skoro on tak lubi. Tyle jest pięknych miejsc dozwolonych, gdzie również można podziwiać widoki, nie rozumiem dlaczego akurat tam. Zresztą jak ktoś chce podziwiać widoki może tam wejść na nogach. Zapraszam na przykład na Kopystańkę, może nie tak wysoka, jak połoniny, ale droga dla "górali", a widoki naprawdę przecudne. I przede wszystkim nie w Parku Narodowym!!!
gdzie tu szukać trasy która by się wznosiła powyżej 1000 m jak nie na połoninach.
Ten sam problem dotyczy wszystkich. Turystów pieszych, przemykających cichcem na Połoninę Bukowską, właścicieli skuterów śnieżnych (jeden admin fotografował Tatry z Wetlińskiej, śmigając tym urządzeniem po Połoninie), lokalne ośrodki i pensjonaty wypożyczają terenowe samochodziki, a właściciele większych aut też szukają wrażeń na bieszczadzkich zboczach. Brak jest szlaków dla tego rodzaju rozrywki, więc rozwija się ona na dziko. Skutki bywają różne: od zasadzek - desek z gwoździami, po formalne zakazy wstępu dla rowerzystów, zmotoryzowanych. Myślę, że czas zmierzyć się z tym problemem i nie tylko w ramach jednaj bieszczadzkiej gminy. To szerszy problem. Sam nie wiem, czy pensjonat powinien uatrakcyjniać pobyt wypożyczając sprzęt "motorowy", czy jak Latarnia Wagabundy organizować rajdy konne i zaprzęgowe.
Na dziś kończę i jadę do Duszatyna
Pozdrawiam
Długi
Drugi wątek. Piotrze ja te szlaki przejechałam na rowerze. Znam je. Nie widzę potrzeby aby pchać się z rowerem na połoniny. Po co? Tam jest świat który czasami odwiedzam, jestem tam gościem. To park świątynia natury. nie nada.
Piotr ja zajmuję się tworzeniem programów. Wiesz mi na słowo one są dostosowane do zapotrzebowań rynkowych. To, że jestem jeszcze na rynku to właśnie zawdzięczam temu, że trafiam w gust. Ja walczę o przetrwanie więc muszę mieć rozeznanie w tym względzie.
O właśnie dobry przykład Transcarpatia. Proponuję aby miłośnicy mocnych wrażeń pojechali w tym wyścigu a nie wjeżdżali mi w grupę dzieciaków na dziale.
Mnie jako przeciwnika jeżdżenia po połoninach o to nie pytaj. Zresztą w paru poprzednich postach padło mniej więcej po ludzie się tam pchają.Zamieszczone przez lucyna
Nie są. Przyjmuje to wszystko do wiadomości choć na konkretne przykłady i fakty, które podałem poprzednio ani słowo nie padło. Czemu nie są? Może inaczej: są, ale dla Twoich programów i Twoich klientów. Dopóki w każdym poście będzie: grupa to, grupa tamto, moje grupy to, moje siamto - zapewne do porozumienia nie dojdziemy :) Naprawdę - teraz Ty uwierz mi na słowo - jest mnóstwo turystów indywidualnych, którzy jeżdżą na rowerach sami lub w zaprzyjaxnionych kilkuosobowych grupkach oraz rodzinnie. "Prawdopodobnie" jest ich znacznie więcej niż rowerowych grup zorganizowanych. Czy oni sie nie liczą? Nie istnieją bo nie korzystają z ofert tour-operatorów?Zamieszczone przez lucyna
No cóż - wierz mi, że też pare kilometrów po Bieszczadach przejechałem. Na szlakach pieszych mam obserwacje zgoła inne: są idioci, ktorzy zachowują się tak jak piszesz i jest sporo rowerzystów, którzy zsiadają z roweru na wąskim szlaku gdy widzą grupe pieszych.Zamieszczone przez lucyna
[QUOTE=lucyna;31150]Drugi wątek. Piotrze ja te szlaki przejechałam na rowerze. Znam je.
Nieżle się zbłaźniłam. Właśnie wyciągnełąm zakupione w tym roku książki i je przeglądam. Wśród nich nalazłam jeden przewodnik rowerowy autor skądś znajomy. Narazie przeglądnełam wydaje mi się ciekawy.
Pod postem Długiego mogę się podpisać. Brak rozwiązań systemowych.
Piotr nie mogę się wypowiadać na temat sobie nieznany. Nie mam orientacji w potrzebach turystów indywidualnych. To nie jest segment z którym pracuję. Rzeczywiście czasami widuję turystów indywidualnych w górach, na rowerach i na tym moja wiedza się kończy.
Pytanie tylko czy dla tych kilkunastu osób czy nawet kilkudziesieciu tysięcy osób warto zmieniać pawo i wpuszczać rowerzystów na piesze szlaki. Dla mnie nie warto tego zrobić dla nikogo. Ciągle spotykamy się z pretensjami, że czegoś nie robimy ,na coś w Bieszczadach nie pozwalamy. Mówię specjalnie my bo tak naprawdę te góry są nasze, jesteśmy z nimi związani emocjonalnie i jesteśmy częścią tutejszego świata natury. Może to zabrzmi strasznie i w pewien sposób dyskryminuje naszych Gości ale warto aby przypomieli sobie że są właśnie gośćmi którzy muszą uszanować prawo gospodarza. A gospodarzem jest tutaj przyroda.
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)