Słuchaj, miejsc godnych odwiedzenia jest w Bieszczadach mnóstwo. Zależy, co preferujesz. Jeśli wolisz większe, liczniejsze towarzystwo i komfort, to polecam Polańczyk i Solinę. Jeśli połoniny, to przede wszystkim Ustrzyki Grn., Wetlinę i Kalnicę. Jeśli prawdziwe bieszczadzkie odludzie - to Zatwarnicę i Sękowiec, albo Muczne. Jeśli najprawdziwsze bieszczadzkie uroczysko, to zalecam Krywe. Wszędzie Cię tam przyjmą i nie odeślą z kwitkiem.
A tak na początek, to radzę Ci odwiedzić schronisko "Moskałówka" w dawnej, dziś nieistniejącej, wsi Jaworzec. Dotrzesz tam pieszo z Kalnicy (ok. 4 km). Kalnica znajduje się na obwodnicy, pomiędzy Cisną a Wetliną. W shronisku są zarówno tzw. lepsze miejsca (najczęściej rezerwowane, choć nie zawsze), jak też podłoga (gleba) pod solidnym dachem. Ciepła woda, z ograniczeniami godzinowymi, też. Bufecik średnio zaopatrzony, z głodu nie umrzesz.
Jest tylko jedno niebezpieczeństwo: będziesz chciała tam zawsze wracać (tzn. do Jaworzca, nie do bufeciku).
Ps. Gdybyś skorzystała z mojej rady, to po powrocie odezwij się na tej liście.


Odpowiedz z cytatem