Może od poniedziałku wezmę się do pisania... dokończę latowe wspominki i może dość szybko opiszę ostatnie 3 zimowe dni. A jest o czym pisać..
Pozdrawiam
Może od poniedziałku wezmę się do pisania... dokończę latowe wspominki i może dość szybko opiszę ostatnie 3 zimowe dni. A jest o czym pisać..
Pozdrawiam
bertrand236
No tak… Siedzę u podnóża Dzidowej i piszę wspomnienia z lata. Kiedy będą wspomnienia z tego pobytu? A jest co wspominać, pomimo, że tak niedaleko byłem osób mi bliskich i ich nie spotkałem. Ale wróćmy do lata.
Ranek. Śniadanko. Nie, żebym dostawał prowizję z Wilczej Jamy, bo nie dostaję, ale śniadania REWELACJA. Na pytanie Renatki, z czego jest ten pyszny pasztet syn Gospodarza / uczestnik tego forum, którego teraz pozdrawiam/ odpowiada, że z Zosi. Okazuje się, że Gospodarz hoduje dziki i Zosia była jednym z nich… Ale pasztet przygotowany przez Panią Anię palce lizać. Zawsze uważałem, że kuchnia w tym miejscu jest super. Schodząc na śniadanie wiedziałem, że Renatka, kuzyn i jego żona dzisiaj nigdzie nie pójdą. Ich nogi jeszcze czuły wczorajszy spacer. Jedyna nadzieja w Chrześniaku. I tu się nie zawiodłem. Idzie ze mną. Plan jest prosty, bo prawie go nie ma. Na mojej czarodziejskiej mapie, na której są zaznaczone ciekawe miejsca przez Kamrata, jest miejsce niedaleko nas. Tam podobno jest jakaś chatka. Już raz jej kiedyś szukałem i nie znalazłem. Chrześniak jest gotów do drogi zaraz po śniadaniu, więc wyruszamy. Po godzinie marszu przez bardzo PIĘKNE MIEJSCE znalazłem ową budowlę. Jakże ona była inna od znanych mi chatek. Ani pryczy, ani ławy ani kominka ani.. ani. Ale stała. Miała kilka minusów oprócz poprzednich ani. A więc na tamtą chwilę pod dachem, ale wewnątrz było gniazdo os. Prawda, że minus? Drugi to ten, że stoi w…. Ale znajdźcie ją sami, to będziecie znali ten minus. A następny minus to ten, że jest w niej brudno. Ma ona jeden wielki PLUS. Ona po prostu jest. I niewiele osób o niej wie…. Ci, co znają lokalizację chatki z cieknącym dachem / kurcze jak długo jeszcze ten dach będzie ciekł? / wiedzą, co mam na myśli. Nie sądzę jednak, żeby w tej budowli kiedykolwiek był taki klimat jak tam… Idziemy dalej i w jakiś dziwny sposób dochodzimy do Karawanu. Jedziemy na cmentarz, który zawsze odwiedzam jak jestem w tych stronach. Grobów mało ale ma swój urok. Przepraszam ze tak piszę ale nie chcę zdradzić lokalizacji obiektu budowlanego, który znaleźliśmy kilkadziesiąt minut temu. I teraz pytanie co dalej? Na powrót za wcześnie. Dobra, jadę do Zatwarnicy. W czasie jazdy cały czas myślę. Podjadę, czy nie? Mam na myśli Hulskie. Podjechałem ale nie radzę. Przy drodze zostawiam karawan i schodzimy do ruin cerkwi i na cmentarz. Mam chyba coś nie tak pod sufitem, ale lubię łazić po cmentarzach. Gdziekolwiek jestem łażę po cmentarzach. Teraz będzie fragment nadający się do innego wątku na forum. Jesteśmy w Hulskiem. Kto był ten wie jak tam jest. I nagle Chrześniak zadaje mi pytanie: wujek, czy to są ruiny? Zamurowało mnie na chwilę. Odpowiedziałem pytaniem: A widzisz tu coś całego? Lubię to miejsce. Zawsze się zastanawiam nad przemijaniem… czasu, ludzi, i kuźwa co warte jest to co w tej chwili robimy, skoro ludzie, którzy tu żyli może myśleli, że warte i tyle z tego zostało.. Wracamy do karawanu. Jedziemy dalej. Nie przejmuję się znakiem „Zakaz ruchu”, bo wiem, że 300 metrów dalej jest sporo miejsca do parkowania, a przed znakiem nie ma go wcale. Dalej do Krywego. Piękna ścieżka przez łąki do ruin cerkwi. Ta ścieżka, to miejscami prawie „chaszczowanie”. Ja jestem zachwycony, chrześniak zaczyna być zmęczony. Od cerkwi idziemy do jedynego gospodarstwa. Tu rządzi Tośka. Mijamy domostwo i pniemy się drogą pod górę. W końcu dochodzimy do Karawanu, a ja sobie przyrzekam, że znowu tu wrócę. Karawan zawozi nas do Zatwarnicy. Nie polecam tej drogi, żadnemu właścicielowi auta. Chyba, że ktoś jeździ służbowym.. W Zatwarnicy oglądamy dwa budynki. Jeden niedokończony, budowany społecznymi środkami i siłami o którym było głośno na wszystkich portalach bieszczadzkich. Drugi to „ Dom z Wilkiem” który pokazał mi kiedyś Piotrek /pozdrawiam/. Później powrót do Mucznego ze zwiedzaniem wszystkich PIĘKNYCH miejsc po drodze. Po obiadokolacji zapytałem się Gospodarzy, czy mogę wykąpać się w stawach z pstrągami/ I mi pozwolne było,/Wykąp się w tym środkowym stawie, bo tam jest najmniej ryb/ z czego skwapliwie skorzystałem…. CDN
bertrand236
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)