Następnego dnia mamy dzień samochodowego zwiedzania Bieszczadu. Jeździmy szlakiem cerkwi. Najpierw Czarna, potem Polana. Tam wstępujemy do galerii Żyta-Żmijewskiego. Tez ciekawe miejsce. Następnie cerkiew i cmentarz. Pogoda kiepska. Robimy zdjęcia i dalej w drogę. Następnie Górzanka. Tam możemy wejść do środka, bo cerkiew jest w remoncie. My z Renatką już tam byliśmy ale naszym towarzyszom cerkiew bardzo się podobała. Później ruiny cerkwi w w Berezie. Kto tam nie był niech odwiedzi to miejsce jest cudowne. I tak blisko drogi… Później wizyta u Pękalskiego. To też jest PIĘKNE MIEJSCE w Bieszczadzie. Należy się tylko przygotować na to, ze gospodarz nie chce szybko wypuścić swoich gości. Trochę się tam rozmarzyliśmy. Za każdym razem jak jestem w Bieszczadzie odwiedzam Zdzisława Pękalskiego. Lubię samotnie posiedzieć w jego piwnicy. Następny przystanek mało ciekawy był. Za to jakie tam słodkości serwują… Słodki domek w Lesku. Jak Lesko to Synagoga i Kirkut. Po raz pierwszy byłem w piwnicy/celi w synagodze. Dalej Ustrzyki Dolne. Spacer po mieście. Nikt nie chciał do Muzeum więc nie zmuszałem. Zjedliśmy obiad w Jadłodajni. Zawsze tam jadam jak jestem w tym mieście. Zawsze jest smaczne jedzenie. Później cerkiew w Hoszowie. Tez była otwarta, więc mamy fotki z wewnątrz. Jest piękna. Podobał mi się zwłaszcza kilim, chociaż nie jest on zabytkiem. Następnie Rabe. Też ładna cerkiew. Potem powrót do Wilczej Jamy. Na tarasie rozpalamy grilla /wszak kupiłem za dwa piwa cały worek węgla od wypalaczy/ i degustujemy to, co mamy do degustacji. Nie przesadzam, bo następnego dnia muszę wstać bardzo wcześnie.


Odpowiedz z cytatem