Pokaż wyniki od 1 do 10 z 96

Wątek: Znalazłem piękne miejsce w Bieszczadzie

Widok wątkowy

  1. #22
    Kronikarz Roku 2010
    Awatar bertrand236
    Na forum od
    07.2004
    Rodem z
    Poznań
    Postów
    4,224

    Domyślnie Odp: Znalazłem piękne miejsce w Bieszczadzie

    Tym razem wstajemy z Chrześniakiem naprawdę wcześnie. Była godzina 4:00. Nie chciało się wstawać ale umowa zobowiązuje. Obiecałem Malo, że jeden dzień popracuje dla kirkutu w Baligrodzie. Malo prosił, żebym w ramach pracy przywiózł Magurycza na kirkut na godzinę 11:00. Wiedziałem też, że Magurycza trzeba odebrać z małej miejscowości pod Gorlicami. Z Mucznego to w tamta stronę około 200 kilosów. Ale słowo się rzekło. Jedziemy. Jest pusto na drodze. Żadnych turystów, autostopowiczów. Miedzy Berehami, a Wetliny przebiega nam drogę stado zwierzyny płowej. Na Chrześniaku zrobiło to wrażenie. Jedziemy na Łupków. Koło Łupkowa zatrzymuje mnie kobiecina i pyta, czy ją nie podwiozę do Komańczy. Pewnie, że podwiozę. Po drodze opowiada, że pracuje w kuchni w cerkwi greckokatolickiej. Tam jest jakiś obóż dla młodzieży i ona pracuje właśnie tam. Opowiada o cerkwi w Radoszycach i o dzwonie z Bagnicy i o cerkwi w Turzańsku. Miła kobieta. Wysadziłem ja obok cerkwi i mknęliśmy dalej do Gorlic. W Gorlicach pytamy o miejscowość, w której mieszka Magurycz. Nikt nie wiedział gdzie ona jest, a na mojej mapencji jej nie było. W końcu jakiś gruby jegomość pokazał nam drogę. Boże, co to była za droga. Dróżka wręcz ale Karawan dojechał. W tejże miejscowości nikt nie wiedział gdzie jest numer 13. może dlatego, że pechowy? W końcu zatrzymałem się na chybił trafił i idę zobaczyć co i jak. Bingo! Zatrzymałem się prawie /100 m / przed chyżą, w której mieszka Magurycz. Wszedłem do srodka i oniemiałem. Na glinianym klepisku stała lodówka i pralka automatyczna a między nimi przemieszczał się facet wieku raczej młodego ubrany bardzo kolorowa, a na głowie sterczał irokez. Mówię mu, ze przyjechałem po Magurycza o on mówi, że jest prawie gotowy do drogi. Oniemiałem. Jeszcze takiego gościa nie wiozłem. Trochę zły na siebie, na Malo i na Magurycza mówię mu, żeby zabrał klamoty, bo nie mamy czasu. Gość chwiejnym krokiem przyniósł do karawanu sporo rzeczy. Powiedział też, że jest cienki, bo wczoraj był na stypie…Musielibyście widzieć minę Chrześniaka. Magurycz przyniósł klamoty drugi raz. Za trzecim razem mu pomogłem. Zabrał narzędzi od cholery i browarka. Pokazał mi zdecydowanie lepsza droge niż ta, która tu przyjechaliśmy. Po drodze gość zaskakiwał mnie co chwilę. Okazało się, że Szymon Modrzejewski, bo tak on się nazywa jest współautorem książki „Bieszczady Słownik Historyczno-Krajoznawczy Część 1 Gmina Lutowiska” Oj zaimponował mi w tym momencie. Później było już tylko lepiej. Facet ma niesamowita wiedzę na temat cmentarzy, historii i kultury Bieszczadu i Beskidu Niskiego. Wydaje mi się, ze troche też mu zaimponowałem znajomością miejsc i cmentarzy w tym regionie. Po drodze zabraliśmy jeszcze jego przyjaciółkę /imienia nie pamiętam/ i tak dyskutując zajechaliśmy 10:55 do Baligrodu. Odwaliłem kawał „roboty” i jakieś 350 km. Ale za to poznałem bardzo ciekawego człowieka. Tam się rozstaliśmy. Na ławce przed czołgiem zjedliśmy z Chrześniakiem śniadanie i zastanawialiśmy się co robić. Poszliśmy na kirkut, a potem pojechaliśmy w PIĘKNE MIEJSCE. Szutrowa droga zaprowadziła nas nad jeziorko bobrowe. Tam chwile pospacerowaliśmy i pojechaliśmy kawałek dalej. Na stokach Chryszczatej chciałem coś znaleźć. Po 2 godzinach chaszczowania zmieniłem miejsce poszukiwań. Tutaj też nieźle pochaszczowaliśmy ale poszukiwania poje nic nie dały. Cóż przyjadę tu jeszcze kiedyś. Nic się nie stało. Głodni i trochę zmęczeni zajechaliśmy do Biesiska. Obfity obiad dobrze nam zrobił. Obiecałem chrześniakowi deser. Duży deser. Gigantyczny deser. Więc następny postój był w Chacie Wędrowca. Ja nie zjadłem całego, ale Chrześniak wciągnął naleśnika giganta bez problemów. W Wetlince zatrzymała mnie policja i kazała dmuchać w balonik. Widzieli skubańcy skąd wyszedłem i myśleli, że jestem po browaru… Wyjątkowo nie byłem, ale nauczkę dostałem. Następny postój u Lacha w Ustrzykach. Jakiś recital dawał niezbyt trzeźwy jegomość ale śpiewał całkiem całkiem. Późnym popołudniem wróciliśmy na kwaterę. Reszta towarzystwa w tym dniu odwiedziła Kolibę na Przysłupiu Caryńskim. Dzień uważaliśmy za bardzo udany.
    Załączone obrazki Załączone obrazki
    bertrand236

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Podobne wątki

  1. W Bieszczadach pić, to nie pić na wodę,fotomontaż -żart wierszowany
    Przez Piskal w dziale Poezja i proza Bieszczadu...
    Odpowiedzi: 0
    Ostatni post / autor: 21-12-2010, 20:48
  2. Niebo...piękne, tajemnicze, złowieszcze!
    Przez WUKA w dziale Oftopik
    Odpowiedzi: 1
    Ostatni post / autor: 18-09-2010, 23:33
  3. Piękne krajobrazy,spokojny wypoczynek
    Przez ulcia239 w dziale Noclegu szukam
    Odpowiedzi: 1
    Ostatni post / autor: 21-06-2010, 14:14
  4. znalazłam właśnie-miło powspominać
    Przez Krysia w dziale Oftopik
    Odpowiedzi: 120
    Ostatni post / autor: 11-01-2010, 22:18
  5. Piękne zdjecia
    Przez Basia Z. w dziale Relacje z Waszych wypraw w Bieszczady
    Odpowiedzi: 7
    Ostatni post / autor: 11-05-2008, 22:36

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •