Jak widzę, stosujesz podobną taktykę do mojej sprzed lat, gdy szukałem w Tatrach spokoju i wyłaziłem w deszcz w góry. Jedni się pukali palcem w czoło, a drudzy cichcem szli w moje ślady. Opłaciło się to wiele razy, gdy po podejściu w mgłach wyłaziłem wprost w niesamowite scenerie tkane przez wiatr ze strzępów chmur i diamentowych błysków słońca. A b. trudne warunki to w Bieszczadach chyba tylko w czas burzy i zimą się trafiają. No i te obłocone stromizny tu i tam, po których rzeczywiście można zjechać niebezpiecznie.Zamieszczone przez z lasu


Odpowiedz z cytatem
niestety przewalaly sie ciemne chmury z ulewami wiec ruszylismy dopiero jak tylko przestalo lac. ale pojawila sie nadzieja - przy takiej pogodzie moze nie bedzie tlumow na gorze? na poczatku nie tak zle, choc pustawo tez nie bylo. jako ze nam sie spieszylo na wymarzone sniadanie ktore juz powoli moglo aspirowac do miana wczesnego obiadu dosc szybko przemklismy na gore zostawiajac innych turystow w tyle, dzieki czemu mielismy przez pewien czas polonine wylacznie dla siebie :) niestety na szczycie pogoda znacznie sie pogorszyla - silny wiatr utrudniajacy chodzenie oraz zacinajacy az do bolu deszczyk. i oczywiscie polknieci przez chmure. no trudno - trzeba znikac. co jakis czas na moment sie przejasnialo - wtedy dopiero bylo widac chmury - nic dobrego z nich nie moglo wyniknac. generalnie - coraz gorzej. mimo to od Ustrzyk ruch coraz wiekszy. no i jak to bywa - okrutne bloto. moje styrane treki sprawialy ze czulem sie jakbym w zimie na letnich oponach po sniegu jezdzil 