Jak widzę, stosujesz podobną taktykę do mojej sprzed lat, gdy szukałem w Tatrach spokoju i wyłaziłem w deszcz w góry. Jedni się pukali palcem w czoło, a drudzy cichcem szli w moje ślady. Opłaciło się to wiele razy, gdy po podejściu w mgłach wyłaziłem wprost w niesamowite scenerie tkane przez wiatr ze strzępów chmur i diamentowych błysków słońca. A b. trudne warunki to w Bieszczadach chyba tylko w czas burzy i zimą się trafiają. No i te obłocone stromizny tu i tam, po których rzeczywiście można zjechać niebezpiecznie.Zamieszczone przez z lasu


Odpowiedz z cytatem