Bardzo dziekujeza odpowiedz.
Ja sama wolalabym zatrzymac sie w bardziej ustronnym miejscu. Moja pierwsza wizyta to w Bieszczadach 3 tygodniowa wedrowka z namiotem gdzie po powrociwe do domu nie moglam doczekac sie ponwnej wyzyty.
Kolejna wycieczka to rowerowe odkerywanie urokow z pieskiem 4 dni switnej zabawy. A teraz po 9 latach czas na wizyte z mezem. Juz samo przekonanie meza do wyjazdu w Bieszczady bylo sztuka wymagajaca wielu zabiegow. Nareszcie po przekonaniu faceta po 40-tce, ze w Bieszczadach tez jest woda(to przeciez prawie tak jak nad morzem), w Bieszczadach jak i kazdego dnia moze wszedzie wjechac samochodem prawie w same drzwi hotelu, sklepu, restauracji, nie musi wiec chodzic(a to prawie tak jak w miescie), Bieszczady nie oznaczaja obowiazkowo butow za kostke i jakze przeciez ciezkiego plecaka z woda i puszkami co sie jakos w plecaku nie ukladaja - przeciez mozna przejsc sie po tamie w stroju codziennym i zjesc cos w okolicznych barach, restauracjach(czyli jest prawie tak na rynku w Krakowie) Jednym slowem "wyciaganie" meza zajelo mi troche czasu i "rozsadnym" wyborem okazala sie byc Solina.
Jeszcze raz bardzo dziekuje za opinie.
Pozdrawiam


Odpowiedz z cytatem