Polskie prawo zabrania biwakowania w lasach poza miejscami do tego wyznaczonymi. Więc nie tylko w Parku Narodowym. Ale w Parku Miejskim lub Wiejskim to już chyba można.Zamieszczone przez człowiek z lasu
![]()
Polskie prawo zabrania biwakowania w lasach poza miejscami do tego wyznaczonymi. Więc nie tylko w Parku Narodowym. Ale w Parku Miejskim lub Wiejskim to już chyba można.Zamieszczone przez człowiek z lasu
![]()
pozdrawiam
malo :wink:
Dobra rada, najlepiej wyczuć na bieżąco co i jak... Ale jest jeden minus: krótka trasa - zostaje dużo czasu do zagospodarowania po powrocie i hmm, co tu robić?Zamieszczone przez człowiek z lasu
Hmm, a w ogóle mieszkając pod namiotem w Gornych, to jest jakaś mozliwość umycia się w postaci np. prysznica?
Chyba że będzie to przypominający misia 'człowiek z lasu';PZamieszczone przez człowiek z lasu
A z namiotowaniem to jest tak: jedź pod namiot i nie pękaj. We wrześniu jeszcze nikt nie zamarzł w Bieszczadach :D Najwyżej poprzeklinasz mnie i moje rady, gdy Ci zmarznie tyłek:P Rozbijaj się w miejscach osłoniętych, ale nie w krzolu, bo czasem można mieć 'wizytę' źwierza. Jakaś wygolona łączka nad wsią, trochę zasłonięta od widoku z dołu, z drewnem w pobliżu na zapalenie ogieńka dającego ciut ciepła. Oczywiście w PN-ie namiot tylko przy schronisku za zgodą zarządcy. I to tyle. Gdy zerkniesz na mapsko, ujrzysz miejsc bez liku, w które można pójść. Mnie się np marzy, aby z namiotem bryknąć trasę Morochów-Cisna niebieskim, a następnie czerwonym szlakiem. Dawnom tamtędy nie chadzał. A warto. A z Cisnej później na dziko w górę na Łopiennik - nie szlakiem tylko wpierw drogą wzdłuż potoku Stary Majdan (zaczyna się od szosy na Baligród) i przy rozwidleniu potoków het ku górze na Łopieninkę grzędą i dalej szlakiem. A z Łopiennika dalej ku górom prawdziwym przez Łopienkę, Sine Wiry, do Jaworca. Prawda, że pięknie? Aby nie zabłądzić użyj mapy 1:60 tys. Jest super, choć nazwy miejsc niedzisiejsze proponuje:D A i weź kompas;>
Ostatnio edytowane przez Derty ; 07-09-2006 o 16:30
Rano robimy nic. Lubimy to robić (Z Bertranda, 2011)
właśnie, wziąłby człowiek amunicję
eksportową śliwowicję
drzwi opatrzyłby w inskrypcję:
"przedsięwzięto ekspedycję" (MamciaDwaChmiele,2012)
ej, zawsze jakbyś się nudził możesz przyjechać do U. dolnych na basen ;-)
pozatym jesienią z rańca na grzybki można se pójść a po obiadku na połoninkę zachód pooglądac :)
pozdrowienia z lasu
Smutno mi......
http://kkkrzychoo.fotosik.pl/
w takich momentach zaczynam doceniac to ze jeszcze studiuje i mam czas we wrzesniu; poza tym wielkie dzieki dla mojego szefa, ktory dał mi tydzień urlopu :]
A jeśli mogę coś doradzić, to idź na Bukowe Berdo z Widełek (Pszczelin) i stamtąd przez Krzemień i Szeroki Wierch do Górnych. Powód prosty - łatwo podjechać autobusem (na tej trasie jest sporo kursów, nawet teraz po sezonie, ale rano i do południa; z powrotem i po południu może być kicha) do Widełek, a potem masz już przed sobą tylko (no, prawie tylko, prócz podejścia i zejścia lasem) połoniny. Nie śtupiesz asfaltem, i kończysz wycieczkę tam gdzie nocujesz - to też plus, nie musisz odwalać sześciu kaemów na deser po asfalcie za bezdurno. Co prawda, ten odcinek doliny Wołosatego całkiem fajny jest, ale nie na tyle, by go polecać na piesze wyprawy, po cholerę masz spaliny wdychać? Orientacyjny czas wycieczki to jakieś 6-7 godzin, na lajcie, bez gnania. I najpiękniejsze IMHO widoki w Bieszczadach included![]()
Gorzej z Caryńską - taktyka podjechania czymś do Berehów sprawdza się ale w sezonie, tj. w okresie wakacji, teraz już raczej bieda będzie. Niemniej, podjechanie tam jest rozwiązaniem optymalnym jeśli się "zalicza" Caryńską majac bazę w Górnych, poza tym cmentarz w Berehah kusi. Jeśli się jednak nie uda, pozostaje albo uderzać z Górnych na Caryce i cofać po śladach, albo iść z Carycy zielonym na Rawki - tyle że to dwa solidne podejścia na jednej wyprawie /9na Caryńska i Mała Rawkę), a potem dłuuuuuugie, strome (po deszczu cholernie śliskie!) i męczące, nieciekawe zejscie z Wielkiej Rawki do drogi, i jakieś dwa kaemy sfaltem do Górnych "na deser". Proponowałbym inaczej - podjechać autobusem do Bereżek, wyjść zielonym na Carycę przez Pzrysłup Caryński, wyjść na szczyt (Kruhły Werch, 1297) i stamtąd albo się cofnąć grzbietem (wycof niewielki, i piękny bo połoninny) i dalej czerwonym zejść do Górnych, albo jednak uderzać na Rawkę jeśli sił stanie. Zejścia do Berehów nie polecam, bo możesz tam ugrzęznąć. Przejście Carycy wzdłuż to jakieś 4 godziny, w poprzek (przez Przysłup) tyle samo.
Ostatnio edytowane przez misiekjakub ; 12-09-2006 o 19:03
Pozdrawiam
mj
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)