Docieramy do Dżembroni i robimy dzień gospodarczy, co oznacza że idziemy na piwo,a wieczorem co nieco mocniejszego. Jutro czeka nas wedrówka w góry. Po dwóch nocach spedzonych w pociagu prysznic wszystkim dobrze zrobił. Idziemy spać. Pobudka rano , śniadanie i w góry. Droga prowadzi niedaleko domu pani Paraski. Idziemy od niej na skróty i wychodzimy na polną drogę która po około 1,5 godzinie wyprowadza nas w rejon owczarni pod Smotrecem. Tu mamy do wyboru dwie drogi, jedna z lewej strony prosto do góry na Smotrec/stromo ale można wejść/, druga za owczarnią w prawo troszkę pod górkę i jestesmy na dużej polanie. Mozna spokojnie tu rozbić sie namiotami. My idziemy dalej , droga wprowadza do lasu i zmienia się w ścieżkę. Idąc nia dochodzimy do wodospadu, według przewodnika Bezdroży nie nalezy przekraczać potoku na drugą stronę . Nic błędniejszego, w tym miejscu jest trzy wodospady, idąc w górę potoku odkrylismy jeszcze dwa. Przy wodospadzie są dwie mozliwosci, jedna: wracamy się około 40 metrów i idziemy prosto do góry i po chwili natrafiamy na ścieżkę która pnie się prosto do góry na Smotrec lub przechodzimy na drugą strone potoku i idziemy ścieżką która wyprowadzi nas na przełecz pod Smotrec ale z drugiej strony, od strony grani głównej. Schodzimy z przełęczy w stronę ruin schroniska, dobre miejsce na biwak. Rozbijamy namioty i zostaję żeby ich pilnować. Byłem na Pop Iwanie więc mogę go sobie darować. Grupa idzie na lekko więc szybko zdobywają wysokość, ja leżąc na karimacie mogę ich obserwować. Sporo ludzi kręci się po Czarnohorze. Główną granią idzie sporo ludzi. Pod wieczór przychodzi grupa i robimy kolację. Idziemy spać jutro czeka nas długa droga, planuję dojść w rejon Howerli. Jest to możliwe, poprzedni zeszliśmy aż do przysiółka Howerla po drugiej stronie głównej grani. c.d.n


Odpowiedz z cytatem