Wstajemy rano, świeci słońce więc nie jest tak źle, jemy śniadanie, pakujemy plecaki i dochodzimy do głównej grani. Dzisiaj czeka nas długa droga, osiagamy grań im skręcamy w stronę szczytu Dżembroni. Idzie się nam łatwiej, patrząc do tyłu widzimy cały czas Pop Iwana, widok ten będzie na towarzyszył bardzo długo. Mijamy kolejne szczyty, nie ma problemu z ich rozpoznaniem, na każdym przecież są przedwojenne słupki graniczne które w znakomity sposób ułatwiają orientację. Wychodzimy na Menczuła, tu widać na szczycie doskonale zachowane okopy z czasów I wojny światowej. Linia frontu tu w Czarnohorze przebiegała na lini głównej grani. Wszędzie sporo drutu kolczastego, okopy dobrze zachowane, mozna odszukać także miejsca gdzie były ziemianki. Dla tych którzy nie chcą zaliczać kolejnych szczytów informacja, większość z nich można spokojnie strawersować nie wchodząc na szczyt. Ale zostaniemy pozbawieni przepieknych widoków jakie roztaczają się dookoła. Za Brebenieskułem z lewej strony widać potężne ramię Gutin Tomnatka, a w dole pod nim w kotle najwyżej położony staw na Ukrainie, staw Brebenieskuł. jest połozony na wyskości 1801 m n.p.m i ma około 2,8 m głebokości oraz powierzchnię 0,4 ha. Nad stwem można też zanocować. My jednak idziemy dalej jeszcze jest dużo czasu do wieczora. Przed podejściem na Rebrę troszkę nas zmoczyło, ale ten deszczyk był zbawienny. Po 20 minutach przestaje padać i mozna z szczytu Rebry podziwiać widoki. Widać "skalny las" i cały kocioł Gadżyny na zboczach Szpyci. Kolejnym ciekawym miejscem leżącym z boku od głównej grani są dwa szczyciki, Małe i Wielkie Kozły. Warto je zwiedzić i zobaczyć je z bliska. My schodzimy na przełęcz Turkulską. Podczas schodzenia pojawia nam się dalszy staw to słynne Jeziorko Niesamowite. Z góry widać że zarasta. Dochodzimy na przełęcz Turkulską i jemy spóźniony obiad. Krzysio z Adamem schodzą nad staw i robią zdjęcia. Reszta grupy zajmuje się jedzeniem. Przed nami jeszcze kawałek drogi.c.d.n