Moniś!
Jeżeli samochodem się wybierasz do naszego uroczego zakątka Polski, masz zadanie pierwszorazowego bieszczadowania zdecydowanie ułatwione. Mam na myśli oczywiście możliwości dojazdowe. Niezależnie bowiem gdzie się ulokujesz, wszędzie dojedziesz do godziny czasu. Nawet jeśli wybierzesz na swój punkt wypadowy położoną na zachód Komańczę (której uroki trudno by na raz wymienić, bo nie tylko cerkiewka i klasztor Nazaretanek, i chałupy łemkowskie, ale też piękne okolice, "miodowa polana", początek czerwonego w stronę Duszatyna...), masz szansę przejść połoniny, zaliczyć Tarnicę, zjeść najlepszych na świecie pstrągów w Terce, polizać lodów od Szelca w Lesku, i oczywiście skosztować pierogów stenkowych w Dwerniku. Masz możliwość podjechać pod Sine Wiry (kiepska droga na Buk, ale warto nadwyrężyć resory), pozdrowić Świerczewskiego w Jablonkach, przejść przez most nafciarzy w Rajskiem...
Jest to jeden ze sposobów na Bieszczady... Na pewno też ciekawy. Obyś tylko z samochodu wyjść nie zapomniała (oczywiście to nie przytyk, bo mi się też zdarzało samochodowo w Bieszczadź wniknąć, lecz zachęta). Tego Tobie życzę i pozdrawiam po bieszczadzku.
Jeśli chodzi o naclegi, niestety nie moge za bardzo Tobie pomóc, gdyż sam zazwyczaj "glebię", ale przypuszczam, że Komańcza, czy Rzepedź przywitają Cię wolnymi pokoikami.
Aha, jedź koniecznie z Jasła na Duklę, Komańczę, bo to malownicza trasa. I zobacz po drodze muzeum przemysłu naftowego w Bóbrce (jakieś 8 km od Dukli w stronę Krosna) - przymusowa lekcja historii. Łukasiewicz ze swą lampą będzie z Ciebie dumny.
Duszewoj.


Odpowiedz z cytatem