Mam nadspodziewaną aktywność na forum.To wszysto przez to, że z a tydzień wracam.A jak było za pierwszym razem? Tak sobie i gdyby nie góry...
Byliśmy w piątkę.Busikiem do Berehów G - Caryńska - Ustrzyki G.Pięknie ale bez fotek, bo ktoś bardzo mi bliski wypstrykał całą kartę na wszystkie roślinki między Studennym, a kamieniłomem przed Sakowczykiem.potem było jeszcze bardziej bez sensu: ja pływałem kajakiem po Sanie, Ona na rowerze śmigała do Polany.I kiedy tak śmigała polazłem do Tworylnego.To jest to; nie ma Ich ,a są .Przyroda wraca tam skąd ją wypędzono, a ludzie nie wracają, snują
sie Ich cienie.Strasznie i pięknie.


Odpowiedz z cytatem