Piekne sa te wasze historie o pierwszym pobycie w Bieszczadach i fascynacja, zauroczenie tym zakatkiem ziemi.
Moj pierwszy raz w Bieszczadach zdawac by sie moglo byl dla mnie niewiele znaczacym epizodem. Objazdowa trasa, Wielka petla bieszczadzka i powrot do domciu. Jednak okazalo sie, ze nie byl to nic nieznaczacy epizod. Cos pozostalo w glebi, cos (moze ten widok Poloniny Carynskiej z Przeleczy Wyznianskiej - pewnie tak), co dzieki mojej dziewczynie moglo sie poglebic i na stale zagoscic w mym rozumku. Pierwszy pobyt - niby nic, a jednak - nie!