Bieszczady jako region odwiedzałam corocznie, kazde bowiem wakacje spedzam w Przemysłu, a stamtąd już niedaleko. Głownie były to okolice jeziora Solińskiego lub Sanoka, raczje wycieczki rekreacyjne niz wędrowanie.
W tym roku po raz pierwszy wybrałam sie ze znajomymi w Bieszczady dla wędrowania. Plecak na plecy, przyznam ze moj okazał się o wiele za ciężki na moje możlwiości, wspaniałe, zapierające dech widoki, niesmaoiwty klimat, ludzie śpiewający piosenki SDMu w schroniskach, nawet konserwy smakowały wybitnie. Zakochałam się na zawsze, szczególnie w schronisku pod Małą Rawką(pozdrowienia dla nocujących tam z 2 na 3 sierpnia, bo ludiz było mnóstwo:) ), cały czas myśle, kiedy tylko będe mogła tam wrócić. To był tylko 4 dni, ale wspaniałe, najwspanialsze z możliwych :):)