tak, tak myśle. nie chodzi mi o wstęp na sam zrąb (no chyba ze pracują centralnie na szlaku) - ale na szlak turystyczny, który niestety często pokrywa się z drogą zrywkową i tabliczki są tak umieszczane że zakazują przejścia tym szlakiem. i chodzi mi o czas po zakonczeniu prac! nie musisz mi pisac jak to jest niebezpiecznie w miejscu gdzie pozyskuje sie drewno -wiem jak jest - nieraz przy tym bylem.
czyli ile wg Ciebie po zakonczeniu prac nalezy trzymac te tabliczki? do pierwszej wichury??? bedziesz szedl i sprawdzal czy turyscie nie groza jeszcze wiszace konary???
co taki czlowiek z rodzinka ma zrobic - gdy chial przejsc sie na spacer z dzieciakami w niedziele wokol jakiejs miejscowosci, kumaty jest na tyle ze po szlaku przejdzie ale bez juz sie gubi, a po 5km podejsciu zamiast obiecanej atrakcji do pokazania dzieciakom na szczycie musi zawrocic, bo jest rozsadny - widzi zakaz i go respektuje??? dzieci maja gory gdzies, on zamiast zrelaxowany jest wnerwiony...
i tak na wlasnym przykladzie co do samego niebezpieczenstwa - na terenie prac scinkowych jeszcze nigdy zaden zawieszony konar nie spadl niespodziewanie kolo mnie, zarowno w czasie prac jak i po zakonczeniu. moze za malo w takich miejcach przebywalem i za mało widziałem w stosunku do Ciebie, ale i tak zdecydowanie wiecej niz normalny turysta. co nie znaczy ze takie bezpieczenstwo nie istnieje, bo przy wietrze zawsze istnieje! zresztą niezależnie od prac ścinkowych!! np. tej zimy idac grzbietem Runka w b. sądeckim 30m od naszej grupy spadł potezny konar - gdyby spadl te 30m blizej nas skończyłoby się to pewnie tragicznie. serce mialem w gardle.
mimo wszystko nie rozumiem tego zakazu w czasie wolnym od prac i po zakończeniu prac na zrębie.
pzdr


Odpowiedz z cytatem