Oj było przygód bez tych PKSów a nawet bez busów, bywało ich co niemiara! Gdyby jeździły zbyt często to smutno by było i nudno. A tak - ten element niepweności bardzi wiele daje!
Pamiętam jak we wrześniu łapaliśmy stopa w Berehach. Przedostatni dzień, zeszliśmy z Otrytu, pierożki u Steni (pozdrowinia dla dyżurowiczó!!!) i patrzymy a tu... jakiś autobus do Nasicznego! To my lu, zdążyliśmy! W Nasicznem stanica już wymarła, tylko aytomat telefoniczny wisiał jeszcze i koń typu hucuł mordy nam lizał! A w berehasz szarówka już, deszczyk rzęsisty a tu tylko malutki tarasik buski BPNu.... Dwie godziny - nic nie jechało! Potem jechał - polonez ale w stronę Ustrzyk a my do Cisnej chcieliśmy! Ale zatrzymaliśmy, że jakby coś spotkał, to żeby przysłał... Potem było jeszcze jakieś cienkocienko w trzyosobowym zestawie, co sie nie zatrzymało i już po ciemku jakiś taki citroen z budą! Oadłem na kolana w pomarańczowej mej mokrej kurtce i to się modląc, to wyciągając kciuk do góry - gościa zatrzymałem! Jechał do Wetliny, ale tak nas polubił, że zawiózł do Cisnej i pod Honem z nami zanocował!
Były jeszcze inne numery, jak np kierowca busa, z którym za nic nie mogliśmy stargować ceny przejazdu z 5 złotych na cztery! W końcu się wkurzył i chciał jechać, gdy wpadliśmy na pomysł - dobra, po piątku, ale jeden jedzie za darmo! Zgodził się i za trzy osoby zapłąciliśmy dyszkę!!!!!!!! Jak się zorientował zaczął zlewać, ale nie kazał wcześniej wysiadać.... TARGUJCIE WIĘC W BUSACH! ONI I TAK GDZIEŚ JADĄ I JAK KOGOŚ JUŻ WIOZĄ - ZABIORĄ BO TO I TAK CZYSTY ZYSK!
Pozdrawiam! papa
Barszczyk