RE: Lucyna!
Lucyno! Prosiłem Cię już w tym wątku,w jednym z poprzednich postów, żebyś odczepiła się od Andrzeja Wasielewskiego "Połoniny",człowieka, podkreślam, nieżyjącego, nie mogącego się bronić! Jak sama przyznajesz, koń też nie żyje, nie ma więc kto kopnąć Cię solidnie w tyłek.
Jeżeli jesteś taka zdeterminowana żeby nadal "Połoninę" obsikiwać i podsrywać, to nie musisz tego robić na tym forum, gdzie w swoich poglądach jesteś odosobniona. Jedz do Kulasznego, nasraj Mu na grób i ogłoś to wszem i wobec. To będzie to samo. Nie zawsze jesteś taka zasadnicza jeśli chodzi o tzw. zakapiorów,zwłaszcza wobec tych z którymi współpracujesz. Jeden z wychwalanych przez Ciebie zakapiorów jest zwykłym "przekrętem", żeby nie napisać złodziejem, inny jest oszustem! Ja to co piszę, mógłbym przed każdym sądem udowodnić,tylko po co? Widzę w nich więcej dobrego niż złego, uważam za artystów, niech więc "uczciwie zarabiają na swój kawałek chleba". Nic mi do tego.
Gdyby opinię podobną Twojej,na temat A.W."P", napisał "Jędrzej",to uważałbym że jest to opinia uprawniona bo byli przyjaciółmi! To co Ty wypisujesz to zwykłe świństwa. Ja jestem przeciw!!!
"Człowiek, narodzony z niewiasty, dni krótkich jest i pełen kłopotu" Hi 14.2
Taaaa... Wątek został zapoczątkowany pięknym wierszem WUKI, a kończy się - jak zwykle - wyzwiskami.
Wrzućcie na luz, bo to trochę wstyd.
Z całym szacunkiem, pozwolę sobie nie zgodzić się! (ostatnio trochę za dużo sobie pozwalam).
Znając Lucynę, wątek dopiero się zaczyna, nie kończy! Nigdzie w tym wątku nie doczytałem się również wyzwisk. To fakt że wymiana poglądów bywa miejscami nieco bardziej żywa. Lucyna nie zwykła ograniczać się leksykalnie, ja zaś wyznaję biblijną zasadę "oko za oko, ząb za ząb....." (chociaż nie tak do końca, bo czemu d...a jest za pieniądze?). W każdym razie daję na luz. Pozdrawiam!!!
"Człowiek, narodzony z niewiasty, dni krótkich jest i pełen kłopotu" Hi 14.2
Myślę, że rozmowę o Jędrku Wasielewskim Połoninie należy rozpocząć od przeczytania książki "Bieszczadzkie przypadki Jędrka Wasielewskiego-Połoniny". Dla przewlekle chorych mamy na ogół wiele wspólczucia. Kiedy mój przyjaciel, znakomity poeta, Tadzio Śliwiak wpadł pod tramwaj i zginął, nikt nie miał pretensji o jego Alzheimera. Kiedy zginął mój przyjaciel Jędrek Połonina, ktoś powiedział: - jednego pijaka mniej. Jego alkoholizm był równie straszny i nieuleczlny jak choroba Śliwiaka. Ani ja, ani wielu innych nie potrafiliśmy my mu pomóc, bo pojawiliśmy się w jego życiu o kilka lat za późno. Być może ten tragizm był wpisany w jego los, poprzez to miejsce i ten czas, w którym przyszło mu żyć.
Mierżą mnie te wszytkie pochopne sądy o człowieku, którego tak naprawdę widziało się może kilka razy w życiu. Maria Magdalena nie byłaby świętą, gdyby wcześniej nie była ladacznicą. Niech każdy z tych, co rzucają w Jędrka kamieniem obelgi, zostawi po sobie tyle dobrego co on, to ten Bieszczad będzie przedsionkiem raju. Andrzej Potocki
Maria Magdalena (Maria z Magdali - według Biblii żyjąca w I w. n.e. kobieta pochodząca z wioski Magdallah lub Migdal, (z hebr. Migdal oznacza "wieża ryb") obecnie El-Me-dżel odległej o 5 km od Tyberiady, leżącej nad jeziorem Genezaret w Galilei. Należała do kręgu uczniów Jezusa. Przyłączyła się do niego po tym, gdy ten wypędził z niej siedem złych duchów (Łk, 8:2, Mk 16:9). W Kościele rzymskokatolickim przez wieki była utożsamiana z kobietą cudzołożną z Ewangelii Janowej. (Wikipedia) Dopiero w 1969 r. papież Paweł VI, (od 1870 r. funkcjonuje dogmat o nieomylności papieży) oficjalnie oczyścił imię Marii Magdaleny. W 1978 r. z Rzymskiego Brewiarza wyeliminowano inwokacje o Marii pokutnicy i wielkiej grzesznicy.
Tak więc przez wiele wieków funkcjonowała w świadomości społecznej jako ladacznica, a jednak w ostatecznym rozrachunku święta. Szaweł, zanim stał się świętym Pawłem, też miał sporo na sumieniu.
Po Jędrku zostało wiele wspaniałych obrazów i rzeźb. Nie wszystkich muszą zachwycać, ale jest spore grono ludzi dla których mają one dużą wartość artystyczną. A tak wogóle, to proponuję więcej refleksji nad samym sobą, wtedy będzie mniej arogancji w ocenie innych.
Nic nie wiem o żadnych przekrętach, oszustwach. Jeżeli masz dowody to oczywiście znasz adres pod które je masz skierować.
Nie obsrywam pamięci Połoniny jak to określiłeś. Nie widzę jednak powodu aby stawiać mu tu na forum "pomnika ze spiżu". Fakt, Połonina nie może się bronić ale czy to oznacza, że mam zafałszowywać historię. Jestem przewodnikiem i tak samo go traktuję jak inne postaci z naszej historii. Staram się być obiektywna. Mowię i o jego Drodze Krzyżowej w kościele w Średniej Wsi i o tym nieszczęsnym koniu.
Powtarzam historii nie zmienicie. Koniec kropka.
Przepraszam, że się wtykam, ale człowieka po prostu nie znałam i nie znam.
Słyszałam i czytałam tylko "legendy" i usiłuję ze wszystkich wypowiedzi ukształtować sobie jakiś obraz.
Ale czy to znaczy, że takie historie jak ta o zagłodzonym koniu opowiadasz przyjeżdżającym przygodnym turystom ?!?
B.
Nie, skądże. Wnętrze kościoła jest tak piękne i bogate, że ta droga "ginie w tłumie"
Czasami tylko, gdy ktoś mnie zapyta. Przeważnie po lekturze książek Potockiego, która cieszy się bardzo dużą popularnością. Kilka razy rozmawiałam z całą grupą o Połoninie. Przeważnie to "moi znajomi z poprzednich lat" czyli osoby które po raz enty oprowadzałam po TU.
Staram się jednak każdej wycieczce choć kilka słów powiedzieć o pani Zofii Roś. Moim zdaniem miała wyjątkowy talent. Mam tylko jedną jej rzeźbę i cenią ją sobie ogromnie. To pamiątka. Jej rzeźby urzekają. Ona była AUTENTYCZNA.
Ostatnio edytowane przez lucyna ; 14-04-2008 o 14:27
Aktualnie 2 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 2 gości)