Jasiek Joniak o ile Go znam czyta to forum. Wie o koniu, wie o obsikanych spodniach. O Gwiazdce rozmawialiśmy. Był wyraźnie speszony w tym momencie rozmowy. Twierdził, że konie wprawdzie były głodzone ale klacz zdechła ze starości. Poza tym miał dobrych sąsiadów, którzy pod jego nieobecność zajmowali się zwierzakami.
Opowiadał też o Matce Połoniny. Kobieta, która uważała, że Jej syn "zszedł na manowce" (to moje określenie) była bardzo mile zaskoczona tłumami na pogrzebie. Mimo smutku widać było w Jej twarzy coś w rodzaju dumy, gdy zobaczyła, że w kondukcie idą zarówno bosi zakapiorzy jak i tu brakuje mi określenia.
PS
Pastorku staram się być obiektywna. Nie mam z góry założonej tezy. Daleka jestem tylko od gloryfikacji Wasilewskiego. Zrozum to wreszcie. Historii ani Ty ani ja nie zmienimy.
PSS.
Kupiłam książkę Potockiego "Bieszczadzkie przypadki Jędrka Wasilewskiego Połoniny". Bardzo ładnie wydana. oczywiście u Jaśka Joniaka bez marży.


Odpowiedz z cytatem
