Krew mnie zalewa, że oprócz porządnych gości płacących podatki (bo ich obiekty są duże i je widać) jest cała masa cwaniaczków, którzy prawdopodobnie nie odprowadzili grosza od swojej działalności, zresztą może się mylę,może w tej branzy ustawodawca przewidział taki luz i tylko nas miastowych kosi się po kieszeni zawsze i wszędzie, a panie w kiosku muszą fiskalizować sprzedaż pudełka zapałek.
Liczę na to, że wśród forumowiczów jest ktoś, kto wie jak to działa.
Pozdrowienia,
moder
