A ja tam ufam całym sercem danym BPN. :) Każdy robi tak aby się opłaciło. Pewnie większy biznes BPN osiąga mówiąc o 200 tys rocznie, a nie np kwartalnie. Że tak powiem, każdy orze tak jak może.
A ja tam ufam całym sercem danym BPN. :) Każdy robi tak aby się opłaciło. Pewnie większy biznes BPN osiąga mówiąc o 200 tys rocznie, a nie np kwartalnie. Że tak powiem, każdy orze tak jak może.
https://bieszczady.guide- Że przewodnik napisałem i że ludzi uszczęśliwiam. A co!
Nie są to szczegółowe dane. W chwili obecnej jest dużo pustych punktów kasowych. Turyści nimi wchodzący nie są ewidencjonowani.
a tak w ogóle, to ja nie znoszę stania w kolejce! Bulwersował mnie fakt, że w sobotę chciałem wejść na Wetlińską z przełęczy, i musiałem stać w kolejce! Nie ma wyciągu a robi się jak przy PKL na Kasprowy Wierch! A wszystko dlaczego? Ano dlatego że kiedy przyjechały autokary z wycieczkami (pozdrawiam panie w japonkach, bamboszach i innych cichobiegach) pan obsługujący punkt kasowy, miał głęboko, no nie był na miejscu, a turyści musieli cierpliwie czekać aż jaśnie pan pojawi się w pawilonie. Ludzie pieniądze chcą im dać do ręki, a kasowi szlajają się gdzieś po kątach, a potem płaczą że BPN cierpi chroniczną biede. Tym bardziej że od momentu pojawienia się busu na parkingu, do czasu podejścia ekipy do budki mija sporo czasu, a tłum nie jest tam zaskoczeniem dla personelu (bo chyba nie pracowników).
Grrrrr!
A żeby nie było "to po coś tam lazł!?" to na Wetlińską lazłem, bo miałem taką fantazję! o!
https://bieszczady.guide- Że przewodnik napisałem i że ludzi uszczęśliwiam. A co!
Smutno mi......
http://kkkrzychoo.fotosik.pl/
ja tam bilet w BPN placilam tylko raz- samochodowy w tarnawie. Nie omijalam celowo zadnych punktow kasowych, ale tez nigdy nie wpadlam na to zeby odstac w kolejce i kupic bilet. Nie zlej woli, po prostu nigdy o tym nie pomyslalam- tatry omijam szerokim lukiem, a w parku gorczanskim, karkonoskim, babiogorskim nigdy rowniez nikt nie wspominal mi o kupowaniu biletu. Wiec to chyba nie we wszystkich parkach tak dziwnie bywa?? albo to jakis pomysl ostatnich lat, bo w latach 97-2003 nikt mnie o bilety nie scigal a i ja sie nie ukrywalam (najciemniej pod latarnia?jakies budki gdzieniegdzie staly ale raczej myslalam ze sluza do sprzedazy pamiatek..
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "
na wiecznych wagarach od życia...
W Babiogórskim PN akurat biorą kaskę za wstęp - jeden pkt kasowy jest, przy wejściu na szlak zielony na Markowe Szczawiny w Zawoi Markowe. Gdzie indziej nie spotkałem się w tym PNie z opłatami. Biorą 4 zyle od starego, 2 zyle od młodego w terminie od pierwomajskogo prazdnika po zmianę czasu na zimowy w październiku:D To samo w Karkonoskim PN-ie. Też jest cenniczek :D W nim najciekawsza cena fimowania w celach zarobkowych - 1500 pln za roboczodzień:D W Pieninach biorą za wejścia na piki Sokolicy, 3 Koron, spłyniecie Dunajcem. W Gorczańskim (mawiają o braniu) - sprawdziłem - też naliczają od 2005 roku;>, w Magurskim od stycznia 2006 biorą . To akurat dziwi, bo najciekawsze fragmenta tego regionu to zabudowane enklawy nieparkowe typu Krempna itp, gdzie skomasowane są wszelakie atrakcje. Kto będzie się pchał w zielone gąszcze za pieniądze??:O
Ostatnio edytowane przez Derty ; 19-10-2006 o 16:55
Rano robimy nic. Lubimy to robić (Z Bertranda, 2011)
właśnie, wziąłby człowiek amunicję
eksportową śliwowicję
drzwi opatrzyłby w inskrypcję:
"przedsięwzięto ekspedycję" (MamciaDwaChmiele,2012)
A tak...zapomniałem o tym, a przecie niedawno tam zostawiłem swoje 4 zł. Wszędzie w PN-ach na podstawie zliczania biletów niedoszacowują liczbę turystów i mają tego pełną świadomość. Kiedyś dawno temu w Karkonoszach widziałem gości zapisujących w kajecikach każdego przechodzącego w górę i nazad. Ale czy udało się liczenie, nie wiem. Z turystami gorzej pod tym względem niż z kozicami w Tatrach:D Mnie się coś widzi, że oficjalny wynik BdPN można spoko pomnożyć przez dwa, może przez półtora. Np na niebieski szlak na Rawki wszedłem kiedyś w mglisty dzień koło południa. Sporo ludzi na szlaku, nawet duchów w budce biletowej:D Już nie wspomnę o rozlicznych amatorach noclegunku np we wiacie pod Szerokim Wierchem. Znajomy chadzał tamtędy przez kilkanaście dni każdego popołudnia w lecie, bo coś tam łowił czy mierzył. Codziennie w wiacie 'gospodarzyło' kilka osób, które wchodziły w górę już po zamknięciu Parku. Ilu takich walecików po całym obszarze PNu koczuje - tylko SG raczy wiedzieć:D A kto liczy wchodzących np od Koliby? A wchodzący z Nasicznego przez ścieżkę czerwoną do doliny Caryńskiego też odpadają z sumy itd, itd.
Rano robimy nic. Lubimy to robić (Z Bertranda, 2011)
właśnie, wziąłby człowiek amunicję
eksportową śliwowicję
drzwi opatrzyłby w inskrypcję:
"przedsięwzięto ekspedycję" (MamciaDwaChmiele,2012)
aaa, bo ja a babia zawsze od strony medralowej... kupowanie biletow kojarzy mi sie tylko z tatrami- brrrrrr..kolejka i bilety jak do zoo, makabra! nie chodzi tu o kase ale raczej brak poczucia wolnosci. Gory bez wolnosci chyba traca sens... dlatego moja stopa w tatrach juz nie postanie![]()
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "
na wiecznych wagarach od życia...
Kurde, też tak myślałem i ładnych kilka lat nie postała. Ale tego roku wróciłem i było super. Jeden feler - żeby nie było ludzi i żeby nie płacić za wejście, trzeba być np. w Kuźnicach czy Palenicy o 5-6 rano (teraz to jeszcze ciemno). I jest pusto, miło i cicho. Dla mnie łączy się to niestety z koniecznością wstawania o barbarzyńskiej godzinie, bo trzeba jeszcze dojechać 170 km, a tylko jednodniowe wyskoki mogę z różnych powodów realizować. Ale warto. Dopiero jak wracasz to stonka owszem jest, ale wtedy to już do zniesienia.
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)