Jest jeszcze opcja przeniesienia jakiejś niszczejącej cerkwi...
Bartłomiej Wadas
gg 4636245
www.beskid-niski.pl
"Sercu bliski
Beskid Niski"
Jest jeszcze opcja przeniesienia jakiejś niszczejącej cerkwi...
Bartłomiej Wadas
gg 4636245
www.beskid-niski.pl
"Sercu bliski
Beskid Niski"
No jest (dziś już wiemy że raczej nie wchodzi w rachubę). Rozumiem że chodzi o "import" z głębi BN, bo w Bieszczadach nikomu niepotrzebne drewniane cerkwie już się nie ostały, są tylko 2-3 murowane, które stoją w kolejce do zawalenia.
Na pewno byłoby to jakieś (może łatwiejsze) wyjście, ale tak do końca trudno się zgodzić z podejściem: "Spaliła się, już jej nie ma i nie będzie bo nie da się cofnąć czasu - zajmijmy się ratowaniem tych, które zostały, zamiast stawiać coś co będzie tylko kopią lub atrapą". Nie ma skutecznych w 100% działań ani zabezpieczeń, tego typu obiektów będzie ubywać siłą rzeczy.
Cerkiew jako budowla nie jest wieczna, ale ma w jakimś sensie wymiar ponadczasowy. Ma swój styl, tym bardziej cenny im rzadszy - styl ten jest m.in. swojego rodzaju zapisem, pamiątką dla potomnych. Cerkwi wschodniołemkowskich zostało raptem kilka, w pobliżu tylko 5, a bezwieżowych 2 - Turzańsk i Rzepedź, ktore i tak znacznie róznią się od komanieckiej choćby poprzez 4 cebulaste wieżyczki w jednej osi (3 w Rzepedzi i 3 w Turzańsku) i niemało innych detali, zatem każda z nich jest unikatowa na swój sposób.
Ale do czego zmierzam: jeśli ma być przeprowadzona rekonstrukcja polegająca na wiernym (w miarę możliwości) odtworzeniu tego obiektu - to warto to jednak zrobić. Nawet jeśli będzie ona dla nas wówczas kopią-atrapą. Ta natomiast wcześniej wspomniana ponadczasowość - ma przypominać, że to nie tylko dla nas się robi (wiernych, turystów i zapaleńców). Po nas będą kolejni, bo mam płonne bo płonne, ale nadzieje że za 100 lat będą jeszcze jacyś maniacy wschodniobeskidzkich dolin. W 1800 roku w Komańczy był pożar. Spaliła się drewniana cerkiew. Na jej miejscu postawiono tę, która spaliła się przedwczoraj. Nie słyszałem, aby ktoś mówił że spaliła się atrapa, mimo że stylowo była to zapewne nieco inna cerkiew. Ci co po nas też nie będą mówić o atrapie - będzie to dla nich zabytek i przede wszystkim pamiątka, świadectwo stylu, który zanikł. To zapewne lepsze, niż tylko szkice i zdjęcia w książkach lub necie. Nikt z nas nie wie ile jeszcze postoją w/w pozostałe cerkwie - dlatego warto robić coś co pozwala przechować zanikające tradycje i pamiątki kultury, bo o ile nie można tego zrobić w sensie dosłownym, to można potomnym zostawić rzeczywisty zapis zamiast fotek, który mimo że powielony i odtworzony a nie pierwotny i tak będzie dla nich cenny.
Chapeau bas, Piotrze!!
To jest właśnie to, co mi łaziło po głowie, ale nie mogłam zwerbalizowac. W takiej sytuacji nie można rozłożyć rąk i powiedzieć - spaliła się, no trudno. I przejść nad tym do porządku dziennego. Taką cerkiew po prostu trzeba odbudować. Aby stała sie zabytkiem dla pokoleń po nas. Gdyby tak nie było - jaki byłby sens w restaurowaniu i rekonsruowaniu dawnych obiektów? Choćby i cerkwi w Łopience - ona, co by nie mówić, takze jest, jak ktoś to określił - atrapą. A jednak... I pamiętajmy jeszcze, ze to nie była taka po prostu cerkiew do zwiedzania. To było obiekt kultu, który był ogromnie wazny dla mieszkańców.
Teraz najwazniejsze, moim zdaniem, jest pokazać, że uda się przeprowadzić to zamierzenie. Mieszkańcy nie wierzą w możliwość odbudowy. Ale ja myślę, ze oni nie będą jedyni, którzy będa się angażować w rekonstrukcję.Myślę, ze mogą się zdziwić i na nowo uwierzyc w ludzi :) Moż jestem nadmierną optymistką...
No to pozdrawiam
madziaba
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)