Dyskusja, jak to dyskusja. A tak przy okazji...
Co do pojawiającego się tematu tam przymusu lub dobrowolności wysiedleń w rejonie Bieszczadów i Beskidu Niskiego - to przypomnę że były oba warianty.
Wiem, że przynajmniej w B.Niskim było tak, że najpierw przyjeżdżał agitator z Ukrainy opowiadając o tamtejszym dobrobycie, o tym że wszytsko jest wspólne, że kobiety nie muszą prcować, itp. Więc faktycznie częściowo (przynajmniej w początkowej fazie) było tak iż "wujek Stalin zapraszał". I na początku część ludzi rzeczywiście w to uwierzyła i w ten sposób wyjechała.
No ale o taka prawda na lekcjach historii jeszcze chyba zbyt powszechnie nie obowiązuje.
Znam przypadek w którym zaginął syn skłócony z ojcem. Wszyscy podejrzewali że ojciec zatłukł syna. A okazało się że po kilkunastu latach syn odnalazł się w wariatkowie na Ukrainie. Bo uciekł na Ukrainę przez zieloną granicę, tylko że NKWD nie wierzyło tutejszym uciekinierom w ich intencje i od razu potraktowali go jako szpiega. NKWD wzieło tegoż syna w obroty i w ostateczności wylądował gdzie wylądował.
Takie to losy tworzyła historia.