Po prostu nie wiem. Olka cały czas mówiła, że to był rabunek. Dzisiaj przeżyłam szok. To była tzw. pijacka grupa,która wracała z imprezy. Zaprowadziła ich do cerkwi, kupowali bardzo dużo świec. Dwie możliwości albo upadła świeca albo zapruszyła się zapałka w dywanie. Tak mówili w radio rzeszów. Ksiądz twierdził, że wyszedł ostatni i potem kilka razy wchodził do cerkwi. Najgorsze to, że następną grupę miałam ja wprowadzić do cerkwi. Nie wyrobiłam się czasowo, siostra zakonna zatrzymała mnie w klasztorze nazaretanek. Nikt nie cofnie czasu.