swego czasu kolego powiedział mi swój sposób na impregnacie butów (glanów ewentualnie desantów), a mianowicie:
1. kupuje 2-3 "puszki" pasty czarnej (dozwolony każdy kolor) :pp
2. rozpuszcza w gorącej wodzie pastę w misce/wiadrze - kto co ma pod ręką i wejdą buty
3. zanurza buty tak żeby do środka nic się nie wlało
4. czeka kilka/kilkanaście godzin
i to wszystko - dobrej zabawy z pastą :D
Ale starożytny temat ożył:)
Rano robimy nic. Lubimy to robić (Z Bertranda, 2011)
właśnie, wziąłby człowiek amunicję
eksportową śliwowicję
drzwi opatrzyłby w inskrypcję:
"przedsięwzięto ekspedycję" (MamciaDwaChmiele,2012)
A ja jestem młoda i jeszcze chyba trochę głupia i zbyt dużo w życiu nie złaziłam i z tego właśnie powodu w najbliższym czasie nie kupię sobie superhiper dobrych i drogich butów, póki co chcę miec tylko wygodne, za kostkę itp. Pytacie czemu? To tak jak z samochodami, gdyby ludzie zamiast poduszek powietrznych mieli wyskakujące prosto w serce sztylety podczas zderzenia to by jeździli 1000% ostrożniej a Ci "niedzielni" pewnie wcale. Tak samo jest ze mną, na tym etapie doświadczenie w górach, nie chcę mieć czegoś czemu bym bardziej zaufała niż własnemu rozsądkowi. Tak samo, jak na "dzień dobry" nawet gdyby było mnie stać nie kupiłabnym sobie Ferrari.Tani sprzęt=uważaj bardziej i nie szalej, jeszcze bedziesz miała okazję się sprawdzić.
Cati.
Ja widzę jak to się wszystko zmieniło na przestrzeni już około 20 lat.
Kiedyś gdy było trudno zarówno o dobre buty ,plecaki i inną odzież jakoś ludzie sobie radzili z tym co mieli.
I wcale nie najgorzej.Tak więc spokojnie sobie poradzisz w miarę normalnych butach.I wcale nie jestem przeciwnikiem postępu w sprzęcie do wędrowania,ale zdaję sobie sprawę ,że nie każdego stać na buty za 400,300 albo nawet 200 zł,plecak za równie duże pieniądze.
Każdy chodzi w tym co ma.
Najważniejszy jest rozsądek.
Może niekoniecznie taki jak na tym zdjęciu z plfoto.![]()
I słusznie.
Dawno, dawno temu, wykonaliśmy z kumplem specjalistyczne "ochraniacze"
na łydki, czy też golenie. Ochraniacze "przeciwwilgociowe" :)))
Wykonane były z rękawów kurtek ortalionowych, zakładane w ten sposób,
że dół rękawa (koniecznie z gumką!) zachodził na but, a górna część
miała wszytą sznurówkę i delikatnie wiązaną tuż pod kolanem.
Wtedy uważaliśmy, że jesteśmy genialnymi odkrywcami
profesjonalnego szprzętu :)
Sprawdzał się faktycznie.
Jeszcze kilka lat temu - spontanicznie wykonałem takie ochraniacze
(jednorazowo, na wypad) i było o.k.
Faktycznie - czasy mamy inne, podobne urządzenia to spory wydatek.
Z drugiej strony - porządny sprzęt (np. buty) to wygoda.
Pozdrawiam
Parnićku, my jsme s Tebou,
neopustime Te,
nikdy Te nezradime,
bo my Ti verime!
Złapała mnie taka burza kiedyś za Popem Iwanem, biegiem, za najbliższy najbliższy karb zbocza, bo waliło naokoło bardzo blisko często i gęsto, przenikliwie i gromko... Bez żadnego zalewania śmiertelnie blisko byłem jądra burzy. Niedaleko były wielkie stalowe tyczki, wiec nie był to tam ewenement. W Biesach takich burz chyba jednak nie ma, kilka przeżyłem, a tej się zacząłem bać jak dzieciak.
Po burzy wstałem, patrzę... i zgłupiałem. Siedziałem obok kłębu drutu kolczastego z wojny.... Głupi ma szczęście jednak :)
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)