hmm....no już się cieszyłam na to jedzenie czekoladek z VM w szpilkach i piórkiem w...a tu chris, że bieszczadnicy, że odwala, ze chemia, że LOL...a tak się cieszyłam, tak się cieszyłam....
no dooooobra, to wypowiem się najpoważniej jak umiem
Zgadzam się z PawlemeS, że w "turystycznej modzie" nie zawsze chodzi tylko i wyłacznie o bezpieczeństwo tudzież wygodę turysty. Naprawdę znam i doceniam wygodę chodzenia w górach w butach do tego przeznaczonych. Ale znam i doceniam też przyjemnośc (tak!tak! przyjemność) chodzenia po nich w sandałach i zwykłym ubraniu. Zresztą wielu w tym wątku (i nie tylko w tym) też się jakoś tak kategorycznie przed butami "nizinnymi" w górach nie broni. Ale mam czasami wrazenie że te gadki niektórych o butach (nie tylko tu na forum) to z jakiejś dziwnej dla mnie chęci podniesienia rangi chodzenia po tych pięknych górach. (no bo jakie to góry na które można się w sandałach wdrapać, nie?).Gdybym nigdy w górach nie była to po przeczytaniu niektórych postów z tego forum albo posłuchaniu "dobrych rad" niektórych turystów na szlaku stwierdziłabym, że bez tych super butów nie mam się co w Bieszczadach pokazywac bo na sam mój widok Biesy z Czadami będą pluć na kamyki pod moimi stopami, żebym się poślizgnęła w tych zwyczajnych bucikach a wszystkie deszcze i burze z całego południowego wschodu nadciągną nad moją głowę nie przyodzianą w super kaptur od super nieprzemakalnej kurtki. Natomiast jeśli te super buty i tę super kurtkę założę to będę po prostu niezniszczalna. A w dodatku od razu stanę się prawdziwym i mądrym bieszczadnikiem. A tak naprawdę bardziej boję się, że zrobi sobie krzywdę nie ten, który w tych sandałach czy innych mało górskich butkach z pierwszymi kroplami deszczu się wycofa z wchodzenia, ale ten, który po zainwestowaniu kupy pieniędzy w super buty i inny przyodziewek będzie lazł dalej licząc na to, że ten piorun z nieba szybciej trafi tego śmiesznego gostka w sandałach niż jego - super przygotowanego do wyprawy. Na pewno Wy też takich super bohaterów spotkaliście. Bo odnosząc sie do tytułu wątku to trochę krzywię się jeśli ktoś nazywa kogoś głupim wyłącznie z tego powodu, że ktoś nie jest ubrany wg dzisiejszych przykazan co do ubioru "prawdziwego górołaza-bieszczadnika". Bo moim zdaniem rozwaga i odpowiedzialność nie mieści się w podeszwie buta ale w głowie tego co te buty nosi. I zgodnie z tym moim własnym poglądem dzielę niezmiennie tych, których spotykam na ludzi i na buraków, niezaleznie od tego co noszą i czy lubią chaszcze czy wolą deptak nad wodą. I podczas gdy ludzi czasami cechuje niewiedza, nieostrożność i nierozwaga, burak nieodłącznie kojarzy mi się z arogancją, egoizmem, samouwielbieniem i głupotą właśnie.
tym niemniej pozdrawiam wszystkich![]()


a tu chris, że bieszczadnicy, że odwala, ze chemia, że LOL...a tak się cieszyłam, tak się cieszyłam....
Odpowiedz z cytatem
