A trochę szkoda, Lucyno. Może nie szkoda, że w ogóle istnieje, ale że w takiej formie. Bo wiesz, to trochę taka solidarność jak z popełniającymi błędy lekarzami. Nieważne, że spieprzył robotę, ważne, że kolega, kruk krukowi nie wykole itp.
W ten sposób wiele środowisk zawodowych w tym kraju zamiast eliminować patologię ze swoich szeregów tylko ją konserwuje. Skutek, jaki jest, każdy widzi.
Oczywiście nie ma tu co porównywać błędu lekarskiego z dwoma paniami na obcasach w błocie, to inna skala problemu, ale solidarność zawodowa działa w obu przypadkach podobnie.



Odpowiedz z cytatem