apropo tego przewodnika to chciałabym podać pewmien przykład. Otórz od 3 lat jeżdżę w Biesy z harcerzami i zawsze gdy szliśmy w góry były sprawdzane buty. Nigdy nie wyszedł nikt kto miał tylko adidasy, ba, na spotkaniu przedobozowym było mówione że obowiązkowe są buty górskie lub inne za kostki. Ja zawsze chodziłam w glanach. I tu ukazuje się subtelna różnica. Opiekunom obozów harcerskich się nie płaci, robią to co lubią, co kochają, czują ogromną odpowiedzialność za tych, którym pokazują Bieszczady. Natomiast przewodnicy górscy przywykli do tego, że ktoś do nich dzwoni, umawia się, płaci, a jak płaci to wymaga i idzie w sandałkach albo na obcasach... Taka troszkę znieczulica, bo prowadzą wycieczki okrągły rok już nawet kilka lat...