jedno piwko na szczycie trudno nazwać "żłopaniem", co innego kilka piwek i tego efekty ( nie wspomnę już o wódce)- zwłaszcza w ciepłe dni i po wyczerpujących wspinaczkach. To już jak najbardziej można nazwać brakiem kultury osobistej i rozwagi. Podobie jest z pozostawianiem po sobie puszek. Jeśli nie ma mrozów zawsze mam dla siebie jedną puszeczkę, ale tylko jedną.