I słusznie.
Dawno, dawno temu, wykonaliśmy z kumplem specjalistyczne "ochraniacze"
na łydki, czy też golenie. Ochraniacze "przeciwwilgociowe" :)))
Wykonane były z rękawów kurtek ortalionowych, zakładane w ten sposób,
że dół rękawa (koniecznie z gumką!) zachodził na but, a górna część
miała wszytą sznurówkę i delikatnie wiązaną tuż pod kolanem.
Wtedy uważaliśmy, że jesteśmy genialnymi odkrywcami
profesjonalnego szprzętu :)
Sprawdzał się faktycznie.
Jeszcze kilka lat temu - spontanicznie wykonałem takie ochraniacze
(jednorazowo, na wypad) i było o.k.
Faktycznie - czasy mamy inne, podobne urządzenia to spory wydatek.
Z drugiej strony - porządny sprzęt (np. buty) to wygoda.
Pozdrawiam