Wczoraj mijałem reklamówkarza w sandałach zaraz za wiatą pod Tarnicą na niebieskim....
Taaa... dwa tygodnie temu z kolei szedłem z Komańczy do Cisnej i za Wołosaniem już zatrzymało mnie małżeństwo z malutkim dzieckiem w nosidle (zero plecaka, kobieta miała tylko zwykłą torebkę). Nie pamiętam dokładnie która godzina była, ale orientacyjnie około 15-16. Mężczyzna dopytywał mnie czy daleko mają do Rabego jeszcze, na co ja tłumaczę, że na Wołosań mają jeszcze dobrą godzinę, a stamtąd sporo drogi przed nimi do Rabego. Zabiło mnie pytanie: a w Wołosaniu jest jakieś schronisko albo przystanek PKS? Ok, rozumiem, jest pierwszy raz, nie wiedział, że to szczyt, a nie wioska, czy jakikolwiek inny powód, ale wybierać się z małym dzieckiem bez żadnego przygotowania, z zerową - jak widać znajomością szlaku? Paranoja.



Odpowiedz z cytatem