Heh:)
Przyznam się, że też raz spróbowałem...może nie w klapkach ale w takich marnych sandałkach z delikatnej skóry. No, ale usprawiedliwiają mnie nieco okoliczności. Bo to było w Tatrach, ja na wielkim poście górskim z moim małym synkiem w Kuźnicach czas trwoniłem i moja małżonka zmieniła mnie przy pilnowaniu raz, a ja jak stałem, tak pognałem - na Skupniów Upłaz tylko i na Gąsienicowa z daleka zerknąć. Tylko tak troszeczke...i też fajtnąłem orła:P A może, Łapi, to nasz brak wprawy w posługiwaniu się klapami i sandałami w górach?:O Może to nasza głupota?:O Bez treningu tak wzuć laczki i na perci iść?:P
Zresztą...daleki jestem od nazywania ludzi głupimi tylko za obuwie. Zgadzam się z VM że raczej ci, co to w czas nadchodzącej burzy nie przerywają wspinaczki w górę, nie ratują się, zasługują na takie miano.
Lecz te texty ze szlaku, którem zacytował, są przejawem pewnej postawy wobec gór. Wynikającej z braku wiedzy, nieświadomości. Człek zaczyna się uczyć gór, gdy po raz pierwszy staje na jakimś podejściu uzbrojony po zęby w szorty, pstrykadło i klapki. Gdy go ta dziwaczna zabawa wciągnie, to po iluś tam sezonach zapragnie kupić zacne buciszcza, goretexowe wdzianko itd. To pewne. Będzie z każdym wspomnieniem stłuczeń na dupsku i mokrych gaci przyklejonych do skóry, jeszcze bardziej pragnął uniknąć tamtych niemiłych chwil. No i wreszcie...trafi na ten wątek Forum:P To też go do czegoś może zobliguje?
Ja swoje pierwsze zimowe przejście w Tatrach też zaliczyłem bez raków:P Następne było już jak trzeba... 2 kg złomu przypięte do buciorów, pękające łączniki itp, itd. wszystko jak trzeba...
Pozdrawiam Bieszczadołubów i Górołazów
Derty


Odpowiedz z cytatem