właśnie całkiem niedawno wchodziliśmy na jedną z Połoninek tak całkiem po stonkowemu - w sandałach lub adidaskach (w tym dziecko i moja mama po 60-tce)i tak szczerze powiedziawszy, to biliśmy na głowe w tym wchodzeniu niemałą częśc uzbrojonych po zęby w te różne super, hiper ubrania, obuwie i kijki turystów co się zowie. Niestety zwały tłuszczu, karmione w fastfoodach i wożone na codzień autkiem pupy (żeby nie powiedziec brzydko...
) nawet odziane wg najnowszych i najbardziej wskazanych kanonów mody i wygody turystycznej nie zastąpią zwykłej ostrożności, szacunku do przyrody i odrobiny kondycji. A gdy na szczycie pewien obuty i ubrany odpowiednio młodzieniec z westchnieniem ulgi stwierdził, że chyba mu nogi odpadną, moja mama tylko się pięknie do niego uśmiechnęła...
nogę można skręcić i na chodniku i na posadzce i nawet wstając z fotela.
a ludzie w bieszczadach mieszkali, żyli i chodzili po górach na długo przed współczesnym obuwnictwem...
co nie oznacza jednak, że zawsze, wszędzie i o każdej porze roku można się w tych przysłowiowych sandałach wdrapywac
pozdrawiam


) nawet odziane wg najnowszych i najbardziej wskazanych kanonów mody i wygody turystycznej nie zastąpią zwykłej ostrożności, szacunku do przyrody i odrobiny kondycji. A gdy na szczycie pewien obuty i ubrany odpowiednio młodzieniec z westchnieniem ulgi stwierdził, że chyba mu nogi odpadną, moja mama tylko się pięknie do niego uśmiechnęła...
Odpowiedz z cytatem