no właśnie o to chodzi, że rozmawiamy tu o Bieszczadach a nie o innych górach, bo na tatrzańskie szczyty raczej bym się w sandałach nie wybrała.
Marcinie...bo z rozmowami tutaj jest jak z łażeniem po Bieszczadach - sto razy byliśmy w jakimś miejscu a i tak z takim samym zapałem pójdziemy tam 101 raz...a schodzenie na manowce bywa i tu i tu równie przyjemne..
![]()
no pewnie by stwierdził, że ta noga to wina sanadałów i słuszna kara Cię spotkała... a ciekawe co miś sobie pomyślał?
Mam nadzieję, że po kontuzji już nie ma sladu
pozdrawiam



Odpowiedz z cytatem