Hehehe, program o Bieszczadach - widziałem wczoraj. Parę ujęć z knajpy w Polańczyku i dyskusje o jakiejś formie kapuśniaku chyba. Rzeczywiście - Bieszczady po zbóju...
Aha, i pani dziennikarka pochwaliła się, ze przejechali aż PÓŁ POLAŃCZYKA na rowerze - mało się ze smiechu nie popłakałem.