Takoż nie byłem po słowackiej, ale obawiam się, że tam ze szlakami cieniutko! Piłem dobrą beherovkę z poczestunku dwóch starszych panów ze Słowacji podczas spotkania na Kremenarosu czy też Krzmieńcu, jak kto woli, ale oni z tego co pamiętam mówili, że u nich tylko szlak wejściowy na Krzemieniec. Bywałem także w Balnicy, to ostatnia stacja kolejki bieszczadzkiej na zachodzie i jest tam przejście dla pieszych. Rewelacja, czegoć takiego nie widziałem! Stoi sobie taki szałas, nie-szałas, nikogo w nim nie ma (ponoć czasem są jacyś celnicy, którzy stemplują, ale tylko między 10 a 16 godzinką. Ponoć raz Polak, raz Słowak, tez wesoło, na przemian. Ichni bardziej olewają, częściej chodzą na wagary, jak tłumacvzył mi tamtejszy leśniczy, nie-leśniczy...). Gdzieś się zejdzie tym szlakiem, ale... wąt[pię czy coś jest po słowackiej. U nas idziesz przecież pasmem.... A jak koniecznie chcesz się tego taniego piwa nażłowapć, to polacam Słowacki Raj! Klasztorisko, malownicze przełomy rzek, droabiny i kładki. Fajnie.... Pozdrawiam, barszczyk


Odpowiedz z cytatem