Oni tez wracali w niedziele też z Wetliny, tez po ślubie i tez do Lublina. Róznica to tylko ta że oni byli bez samochodu i Alek podał im herbate bez słowa komentarza.. dlatego pisałem że skojażenie miałem tylko przez chwilę. Zapewne też się gdzies mijaliśmy. Jak nie na trasie samochodowej to na szlaku jak nie na szlaku to w Wetlinie :)
Pozdrawiam

PS. Ale pogoda była zaj.... Piekna. Prawda?