Dzień drugi przywitał nas pieknym mglistym porankiem, z promieniami słońca, nieśmiało wyglądajacymi gdzies pomiedzy drzewami..... czym prędzej złapałam za aparat i hej... na zwiedzanie nieznanego..... Oczywiście odrazu zweryfikowałam swój pogląd o wyciu wilków, gdyż okazło się, że mamy domek tuz przy zagrodzie Wolfiego i Sharon /zdjęcia gdzieś powyżej/..... natknełam sie tez na rezerwę /czyli sliczne i smierdzące stado dziczków/.... A poranek był naprawdę cudny.... Bania wyglądała pieknie w promieniach jesiennego słońca..... /aktualności: bania spłoneła jakis tydzień temu/
Ps. I rozumiem, że nikomu nie podobał się rudy zad :P...... Biorąc pod uwagę, ciszę jak tu nastąpiła, wnioskuje, że temat umiera smiercią naturalna ...;( .........


Odpowiedz z cytatem