Hmm zacytowałam fragment prywatnego meila. Dotyczył niedźwiedzi tatrzańskich i wypadku ukamieniowania i utopienia tego małucha. Spodoabało mi się to określenie.
Sądzę, że te słowa można zinterpretować dwojako. Tamtejsze misie są w dużym stopniu synatropizowane. Ich zachowanie różni się od zachowania naszych. Szukają żywności w pobliżu człowieka. Nie wolno ich dokarmiać, zostawiać odpadków, nawet śmieci pachnących jedzeniem. Zdarzały się na świecie przypadki, że niedźwiedzie zrywały ludziom plecaki.
W naszym bieszczadzkim przypadku często dochodzi do spotkania z niedźwiedziami w czasie grzybobrania, zbierania jagód. Człowiek często bywa w pobliżu drapieżnika. Misiom może to nie spodobać się. Wiem, że to zabrzmi dziwnie ale zdarzają się wypadki, że miejscowi zabierają wilkom ich zdobycz lub wykrawają najlepsze kawałki mięsa "dla pieska". Czasami na padlinie żerują niedźwiedzie. Terorytycznie może dojść do sytuacji, że drapieżnik będzie bronił swojego jedzonka. Na szczęście jeszcze do takiej sytuacji w Bieszczadach nie doszło. Problem ten bardziej dotyczy Syberii.
W lesie czy na połoninie zbierając runo zubażamy bazę pokarmowa wielu gatunków.


Odpowiedz z cytatem
