czesc!
pytanie o zachowanie przy spotkaniu z niedzwiedziem jest dosc podobne do tego, jak zachowac sie na pierwszej randce . Jest niby kilka zasad, ale odkad interesuje sie niedzwiedziami (a wrecz mam totalnego swira na tym punkcie), to wiem,ze niedzwiedzie zachowuja sie dosc roznie. Jesli ktos nie musi, to lepiej w droge misiom nie wlazic. Wystarczy sie od czasu do czasu troche glosniej zachowac (zaklaskac, zagwizdac),zeby dac niedzwiedziowi czas na odejscie (zanim go zobaczymy). Jesli juz masz to szczescie, albo i nieszczescie -zalezy od punktu widzenia i konsekwencji spotkania, to rzeczywiscie trzeba zachowywac sie dosc spokojnie i wycofac. Przyznam,ze nie slyszalem opcji, o ktorej pisze Lucyna,czyli zeby nie patrzyc misiowi w oczy. Mysle,ze wycofywanie sie i zwracanie uwagi na to,co mis robi, jak sie zachowuje nie powinno przeszkadzac. Co do zbiegania w dol,to fakt,ze misie nie lubia tego sportu,ale w zadnym wypadku nie znaczy,ze nie potrafia. Mam na ten temat taka "teorie", ze mis na prostej dociaga do 50-60 km/h, wiec nawet, jesli nie chce mu sie zbiegac w dol, to mysle,ze spokojnie moze nas dogonic. Poza tym ten dol (z gorki) sie kiedys skonczy i jak to jest zazwyczaj w Bieszczadkach, zaczyna sie pod gorke,a w najlepszym wypadku kawalek plaskiego,a wtedy przyspieszenie niedzwiedzia raczej nie pozostawi nam wielkich mozliwosci.Ale oczywiscie mysle,ze miski nie sa na tyle uparte,zeby chcialy nas kilometrami gonic. Mialem wielkie szczescie spotkac w zeszlym roku (kwiecien 2009) niedzwiedzice z 3 mlodych. Bylem oczywiscie na to przygotowany,bo tropilem niedzwiedzie od dlugiego czasu i zeby je spotkac, spalem w lesie. Wreszcie marzenia sie spelnily, 10 minut szczescia, 4 misiaki przyszly, zerowaly ok 30 m ode mnie,a ja bardzo delikatnie pstrykalem zdjecia i nawet udalo mi sie drzaca z emocji reka zrobic minutke filmu :). To bylo moje 2 spotkanie z tymi drapieznikami. Jesli ktos ma zamiar ot tak spotkac misia, to odradzam,bo to naprawde niebezpieczny drapieznik... pozdrawiam!