Hej :D
Dla mnie Zalew Soliński to tylko zatoczka od strony Chrewtu oraz wschodni trawers zbiornika szlakiem niebieskim, w drodze z Równi czy UD ku wyższym górom. W Chrewcie robię pierwszy biwaczek w górach, gdy od północy wchodzę w góraski. Pole tamtejsze miłe aczkolwiek może być, że akurat obozuje jakieś mocno pijące bractwo i nocnym koncertom nie ma końca, ale to w końcu śpiew młodości więc raczej się tym nie przejmuję :D Drażni mnie zalatujący tu i tam zapach sfajczonej frytury z jakichś barzysk. Na szczęście wiatr szybko wietrzy okolicę :D W stronę Polańczyka i zapory ostatni raz wybrałem się chyba 4 lata temu lecz mocno mnie zniesmaczył WC przy straganach na drodze do zapory. Z kolei hałaśliwo-falującą gawiedź mam na codzień na Marszałkowskiej więc starannie unikam tego gdzie indziej.
Raz płynąłem jakimś takim stateczkiem po Zalewie, ale akurat siąpiło i pewnie wiele straciłem. Jedyną atrakcją była smętnie rozkołysana na falach podpaska;> Zdecydowanie ciekawiej jest w okolicach Moklika poza zasięgiem wody. Jeżyny, cisza, czasem jakiś psubrat w terenówce ryjący drogi, ale to jak na lekarstwo :D
A i jeszcze piwo z IrasemJ mi smakowało ładnie w Wołkowyi, ale to dlatego, że dobrze jest spotykać znajomych :D
Kiedyś naszedł mnie i kumpla pomysł, aby obejść zbiornik brzegiem. W tym miejscu pytanie dla lepszych znawców okolicy - ile by to było km? Gdzie i jakie by mogły być przeszkody typu płot w wodę, urwiste brzegi itd? Bo może na jesień warto by? Albo kiedy indziej poza sezonem...


Odpowiedz z cytatem